Odrzucenia chciały kluby PO, Nowoczesnej, Kukiz'15 i PSL. W głosowaniu za odrzuceniem projektu opowiedziało się 193 posłów, przeciw było 230, a trzech wstrzymało się od głosu.

 

W trakcie przedpołudniowej debaty za dalszymi pracami nad projektem nowelizacji ustawy ws. billingów i kontroli operacyjnej opowiedział się Bogdan Rzońca z PiS. Jak dodał, wie, że projekt może być "mocno dyskutowany i mogą się pojawić sensowne poprawki".

 

- Trybunał nie podważył możliwości stosowania technik operacyjno-rozpoznawczych w demokratycznym państwie - zaznaczył Rzońca. Jak podkreślił, "przestępczość zorganizowana, pranie pieniędzy, niedozwolone przepływy finansowe, unikanie podatków, to ten gatunek przestępczości, do zwalczania którego stosowanie technik operacyjnych jest bardzo przydatne".

 

- Wiemy, że istnieje prawo do prywatności, autonomia informacyjna jednostki. Dlatego trzeba precyzyjnie uregulować zasady i granice stosowania technik operacyjnych. I te kwestie ta ustawa reguluje - powiedział poseł PiS. - Mamy świadomość, że ten projekt może być mocno dyskutowany i mogą być zgłaszane sensowne poprawki, ale przyświeca nam jeden cel: zwalczanie przestępczości, w tym zorganizowanej i gospodarczej, która tak dała się nam we znaki - dodał.

 

"Nie realizuje zaleceń TK"

 

Klub PO wniósł o odrzucenie w pierwszym czytaniu projektu posłów PiS. Podczas debaty w pierwszym czytaniu reprezentant PO Marek Wójcik mówił, że propozycja PiS wkracza w obszar danych interentowych, co przy braku konsultacji nad nią może powodować podobne protesty społeczne, jak sprawa umowy ACTA. Tym uzasadnił wniosek o odrzucenie projektu.

 

Według Wójcika podstawą prac Sejmu w tej sprawie powinien być projekt senacki z poprzedniej kadencji, który - zdaniem posła - w pełniejszym stopniu realizuje wyrok Trybunału Konstytucyjnego z 2014 r., gwarantuje zapewnienie bezpieczeństwa obywatelom i lepiej zapewnia ich prawo do prywatności.

 

- Projekt PiS ws. kontroli operacyjnej oraz zasad pobierania przez służby billingów w obecnej formie nie realizuje zaleceń TK, jest sprzeczny z naszą wizją państwa i jest dla nas nie do przyjęcia - oświadczył w Sejmie poseł klubu Kukiz'15 Bartosz Józwiak. - Nasza wizja państwa nie zakłada, że im więcej inwigilacji, im więcej kontroli, tym lepiej, tym bezpieczniej - powiedział.

 

O odrzucenie projektu wniósł także klub Nowoczesna. Poseł Adam Szłapka mówił, że to kolejny projekt procedowany w uproszczonym trybie jako poselski i bez konsultacji. Ocenił, że nie wykonuje on wyroku TK z 2014 r. Zdaniem posła Nowoczesnej, wprowadzana w projekcie kontrola danych internetowych oznacza, że każdy, kto ma smartfona, może być kontrolowany. - Ten przepis pozwala na prowadzenie stałych kontroli - dodał Szłapka, pytając, gdzie są granice tej kontroli.

 

Projekt skrytykował również klub PSL. Zbigniew Sosnowski także podkreślił, że projekt nie wykonuje wyroku TK. W jego ocenie projekt ustawy wniesiony przez posłów PiS pozwala na to, by służby specjalne mogły "podsłuchiwać nawet przez 18 miesięcy przy braku niezależnej kontroli nad służbami i przy bardzo łatwym dostępie do danych telekomunikacyjnych".

 

- Takie techniki będzie można stosować nawet w sprawach błahych i to nie informując o tym zainteresowanych obywateli - mimo że Trybunał Konstytucyjny taki obowiązek informacyjny nakazał. Nowelizacja nie wykonuje wyroku TK i całkowicie pomija wyrok Trybunału Sprawiedliwości UE - powiedział poseł PSL.

 

Opozycja: zbyt wiele uprawnień

 

Według szefa klubu PO Sławomira Neumanna projekt "rozszerza w nieskończoność możliwości inwigilowania obywateli, podsłuchiwania, sprawdzania naszej aktywności w świecie elektronicznym, w internecie, w mailach, portalach społecznościowych, podsłuchiwania rozmów". - To są rzeczy, które, naszym zdaniem, naruszają wolności obywatelskie i są niezgodne z konstytucją - mówił polityk we wtorek w trakcie konferencji prasowej.

 

Posłowie Platformy podkreślają, że proponowany projekt wprowadza zupełnie nowe pojęcie "danych internetowych". Według Krzysztofa Brejzy (PO) chodzi m.in. o informacje o rozpoczęciu i zakończeniu transmisji internetowej, a także o zakresie każdorazowego korzystania z usługi świadczonej drogą elektroniczną. Zdaniem Brejzy to "wytrych do inwigilacji obywateli, ich aktywności 24 godziny na dobę, bez żadnej kontroli".

 

- Nie ma tu żadnych nowych rozwiązań, a większość wypowiedzi przedstawicieli opozycji są tak zaskakującymi bredniami, taką manipulacją opinią publiczną, że jestem zszokowany - odpowiadał dziennikarzom w Sejmie koordynator służb specjalnych Mariusz Kamiński. Dodał, że 99 proc. są to te rozwiązania, które proponował Senat ubiegłej kadencji. Według niego występowanie do sądu na zgodę na uzyskanie bilingów "paraliżowałoby prokuraturę, sąd i policję".

  

Odpowiedź na zarzuty Trybunału 

 

Projekt ma wykonywać wyrok Trybunału Konstytucyjnego z lipca 2014 r. o częściowej niekonstytucyjności zasad pobierania billingów oraz kontroli operacyjnej. Kontrola operacyjna to dziś podsłuch, przegląd korespondencji i przesyłek, na co zgodę wyraża sąd. Billingi to informacje, czyj jest numer telefonu komórkowego, wykazy połączeń, dane o lokalizacji telefonu oraz numer IP komputera. Służby sięgają dziś po nie w każdej niemal sprawie, bez względu na wagę przestępstwa. Sąd obecnie tego nie kontroluje.

 

Trybunał za niekonstytucyjne uznał część podstaw prawnych kontroli operacyjnej, brak niezależnej kontroli pobierania billingów przez służby i brak zasad niszczenia podsłuchów osób zaufania publicznego, np. adwokatów czy dziennikarzy. Za niekonstytucyjny uznano również brak obowiązku niszczenia zgromadzonych danych nieprzydatnych. TK nakazał też określić maksymalny czas trwania czynności operacyjnych wobec jednostki, która w "rozsądnym czasie po ich zakończeniu" powinna być o nich informowana. TK odroczył wejście wyroku w życie na 18 miesięcy - nowe prawo musi funkcjonować w lutym 2016 r.

 

W lipcu br. Senat wniósł do Sejmu własny projekt nowelizacji, który miał wykonywać wyrok TK. Poprzedni Sejm nie zdążył go jednak rozpatrzyć.

 

Złożony kilka dni temu projekt PiS dotyczy nowelizacji ustaw o policji, Straży Granicznej, kontroli skarbowej, Żandarmerii Wojskowej, Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego oraz Agencji Wywiadu, Służbie Kontrwywiadu oraz Wywiadu Wojskowego, Centralnym Biurze Antykorupcyjnym, Służbie Celnej, o Prawie telekomunikacyjnym oraz o ustroju sądów.

 

Podsłuch, podgląd, kontrola korespondencji

 

Według projektu kontrola operacyjna ma polegać na podsłuchu, podglądzie osób w "pomieszczeniach, środkach transportu lub miejscach innych niż publiczne", kontroli korespondencji, kontroli przesyłek, utrwalaniu danych z informatycznych nośników danych, urządzeń telekomunikacyjnych oraz systemów informatycznych i teleinformatycznych. Łączny okres kontroli nie może przekroczyć 18 miesięcy - spod tego ograniczenia wyłączono kontrwywiad.

 

Mimo że TK postulował skrócenie okresu przechowywania billingów, w projekcie utrzymano ustawowy 12-miesięczny. PiS uzasadnia to potrzebą pracy analitycznej przy poważnych przestępstwach szpiegowskich, terrorystycznych czy gangsterskich.

 

Projekt reguluje też szczegółowo zasady postępowania z uzyskanymi przez służby materiałami, które mogą zawierać tajemnice zawodowe, np. lekarskie, dziennikarskie, adwokackie. Gdy służby uzyskają materiały, które mogą je zawierać, szef służby przekaże je prokuratorowi, który skieruje sprawę do sądu. Sąd stwierdzi, które z materiałów zawierają takie tajemnice i zdecyduje, czy dopuści je do wykorzystania w postępowaniu karnym, czy też zarządzić ich zniszczenie.

 

PAP