Klicki podkreślił, że w tej chwili służby sięgają po różnego rodzaju dane na temat każdego z nas - billingi, dane telekomunikacyjne, dane o lokalizacji - bez jakiejkolwiek kontroli. - Trybunał uznał, że to niekonstytucyjne - przypomniał ekspert.  6 lutego dotychczasowe przepisy ocenione przez TK stracą moc.


Ustawa Platformy Obywatelskiej zakładała, że w przypadku stwierdzenia przez sąd nieprawidłowości w sięgnięciu po dane muszą być one natychmiast skasowane. W projekcie PiS zniknął zapis mówiący o konsekwencjach nielegalnego zdobycia danych. - Projekt PiS mówi, że jeśli dane nie są niezbędne w postępowaniu, to należy je zniszczyć, ale nie przewiduje się cyklicznej weryfikacji, czy te dane są jeszcze potrzebne - dodał Klicki.

 

Tym razem bez "dobrej zmiany"


- Nieprawdą jest mówienie, jakoby projekt w jakiś sposób rozszerzał uprawnienia służb, że zakłada i daje możliwość do prowadzenia jakiejś masowej inwigilacji - podkreślił Klicki. Dodał jednak, że obecne przepisy są złe i "zmarnowano szansę na dobrą zmianę". - Krytyka mówiąca, że ta ustawa to zbieranie 38 mln haków na Polaków, jest zbyt daleko idąca - podkreślił.


Ekspert zwrócił uwagę, że dane komunikacyjne mówią o nas więcej niż wyrwane z kontekstu, podsłuchane fragmenty rozmowy. - Żeby założyć podsłuch trzeba mieć pozwolenie sądu. Na pobranie danych telekomunikacyjnych nie potrzeba niczyjej zgody - zaznaczył.


- Trzeba zastanowić się, czy bezrefleksyjna digitalizacja jest dobrym kierunkiem, bo prędzej czy później wszystko może wyciec - powiedział Klicki.

 

Polsat News