Freund awansował z zajmowanej po pierwszej serii piątej pozycji na pierwszą po skoku na odległość 137,5 m. Jeszcze dalej skoczył w finale Austriak Michael Hayboeck - 139 m i dzięki temu z szóstego przesunął się na drugie miejsce. Prowadzący na półmetku Słoweniec Peter Prevc uzyskał tylko 130 m, kończąc konkurs na trzecim stopniu podium.

 

W pierwszej serii konkursowej, w której zawodnicy rywalizowali w parach, wszyscy podopieczni trenera Łukasza Kruczka ponieśli porażki: Stoch przegrał z Niemcem Andreasem Wankiem, Stefan Hula ze Słoweńcem Robertem Kranjcem, Maciej Kot z Austriakiem Manuelem Fettnerem, a Piotr Żyła z Freundem. Awans do drugiej serii wywalczył tylko Stoch jako jeden z pięciu tzw. lucky loserów.

 

W drugiej rundzie Kamil Stoch doleciał do 123,5 metra i utrzymał się na zajmowanej po półmetku 23. pozycji.

 

Dwukrotny mistrz olimpijski z Soczi nie krył rozczarowania. Od początu sezonu skacze poniżej swych możliwości i wciąż nie może odnaleźć formy. - Myślałem, że się dziś przełamię, ale się nie udało. Nie wiem jak wyjść z tej sytuacji - przyznał w przerwie konkursu. Po drugim, nieco lepszym skoku Stoch tylko z rezygnacją machnął ręką.

 

Jeszcze słabiej wypadli pozostali Polacy. Szansę awansu do finału z grona "szczęśliwych przegranych" miał przez pewien czas Kot, ale ostatecznie w drugiej serii nie wystąpił, zajmując 32. miejsce. Hula został sklasyfikowany na 42. pozycji, a Żyła na 48. Klemens Murańka nie uzyskał awansu do konkursu w poniedziałkowych kwalifikacjach.

 

PAP/skijumping