Peter Prevc zdaje się być faworytem do przełamania siedmioletniego monopolu Austriaków na zwycięstwa w Turnieju Czterech Skoczni. Słoweniec, który - podobnie jak inni zawodnicy z pierwszej dziesiątki klasyfikacji generalnej Pucharu Świata - miał zagwarantowane miejsce w konkursie, uzyskał 136,5 m, co przy niekorzystnym wietrze i starcie z niższej belki przełożyło się na zdecydowanie najwyższą notę - 159,2 pkt. Wyprzedził innych zawodników z czołowej "10" - Severina Freunda oraz Johana Andre Forfanga.

 

Polacy wciąż słabo


Najlepszym z naszych reprezentantów był Stefan Hula. 28-latek doleciał do 124. metra, co dało mu 22. lokatę. Jego rywalem w systemie KO będzie mistrz świata w lotach narciarskich z 2012 roku - Robert Kranjec. Pięć "oczek" niżej uplasował się Maciej Kot. 24-latek wylądował na linii wyznaczającej punkt konstrukcyjny, a więc na 120. metrze. Będzie rywalizował z Manuelem Fettnerem. Kamil Stoch zajął 33. miejsce. Uzyskał 121,5 metra i we wtorkowych zawodach  zmierzy się z drużynowym mistrzem olimpijskim - Andreasem Wankiem.

 

Rzutem na taśmę, jako ostatni, awans do konkursu głównego wywalczył Piotr Żyła (117 metrów). Zawodnik z Wisły został sklasyfikowany ex aequo na 49. pozycji z Michaelem Glasderem, ale to Polaka zobaczymy we wtorkowej rywalizacji, dzięki wyższej lokacie w klasyfikacji generalnej Pucharu Świata. Polak zmierzy się ze zdobywcą Kryształowej Kuli, a także aktualnym mistrzem świata na dużej skoczni - Severinem Freundem.

 

W konkursie zabraknie Klemensa Murańki (117,5 metra), który zajął 56. lokatę.

 

Początek wtorkowej rywalizacji o godz. 17.15.

 

PAP/skijumping.pl