Naukowcy podzielili uczestników badania na dwie grupy. 14 osób oglądało horror zatytułowany "Naznaczony" opowiadający o chłopcu w śpiączce. Pozostałym 10 osobom puszczono "Rok w Szampanii" o produkcji szampana. Po tygodniu grupy zamieniły się miejscami. Filmy obejrzeli o tej samej porze dnia co poprzednio. Oba trwały również po ok. 90 minut.

 

Przed i po każdym seansie badanym mierzono poziom czynników koagulacyjnych (czynnika koagulacyjnego VIII, D-dimera, trombiny i protrombiny) oraz pobierano krew. Wypełniali oni również formularz informujący o poziomie poczucia strachu.

 

Badacze udowodnili, że u niektórych osób oglądanie horrorów powoduje wzrost poziomu czynnika koagulacyjnego VIII, który zwiększa krzepliwość krwi i sprawia, że krew w żyłach tężeje. Okazało się, że po obejrzeniu horroru poziom tego czynnika wzrósł u 57 proc. badanych. U osób oglądających film dokumentalny odsetek ten wyniósł tylko 14 proc.

 

Niebezpieczne są zarówno nadmiar jak i niedobór czynnika koagulacyjnego VIII

 

Czynnik koagulacyjny VIII to białko występujące w ludzkim organizmie. Odpowiada za krzepnięcie krwi. Jego brak w 85 proc. powoduje u ludzi hemofilię typu A, czyli nieprawidłowe krzepnięcie krwi. Nadmiar grozi natomiast zakrzepicą żył głębokich i zatorowością płucną.

 

Badanie przeprowadzone na młodych i zdrowych osobach udowodniło, że strach rzeczywiście powoduje gęstnienie, czyli inaczej "mrożenie krwi".

 

BMJ.com