- Obecnie sąd w dalszym ciągu zapoznaje się ze zgromadzonym materiałem dowodowym. Na połowę stycznia przyszłego roku planowane jest posiedzenie organizacyjne, na którym zostaną podjęte szczegółowe decyzje, co do organizacji rozprawy głównej, takie jak wyznaczanie jej terminów, czy kolejność przeprowadzania dowodów - mówi Małgorzata Borek z Sądu Okręgowego w Gdańsku. Zapewnia, że rozprawy w procesie Amber Gold będą wyznaczane z dużą częstotliwością - 2-3 razy w tygodniu - co pozwoli na szybkie i sprawne prowadzenie postępowania.

 

Gdański sąd zapoznał się dotychczas z 98 proc. akt, co pozwala już na skierowanie sprawy na pierwszą rozprawę. - Nie zapoznał się  jeszcze z zawartością kartonów z dowodami rzeczowymi, co może zostać dokonane już po skierowaniu sprawy na wokandę - dodała Borek.

 

Proces przeciwko Katarzynie i Marcinowi P. będzie rozpoznawany przez jednego sędziego. Na wszelki wypadek, by w procesie nie było przerw, wyznaczono już także sędziego zapasowego, który w razie konieczności przejmie obowiązki sędziego głównego.  

 

Sąd przesłucha kilkuset świadków

 

W sprawie afery przed sądem ma zeznawać prawie 430 świadków. Liczba ta jednak może wzrosnąć. - O przesłuchanie wszystkich pozostałych oskarżonych wystąpił obrońca oskarżonego. Sąd nie podjął jeszcze decyzji, czy tak się stanie. Na obecnym etapie postępowania nie sposób więc odpowiedzieć ilu świadków zostanie w sumie przesłuchanych w toku mającego rozpocząć się procesu - dodała Borek.

 

Prawie 9 tysięcy stron akt, niemal 19 tysięcy oszukanych osób

 

Akt oskarżenia ws. afery liczy prawie 9 tys. stron i wpłynął do sądu pod koniec czerwca. Według prokuratury Marcin P. i jego żona w latach 2009-12, posługując się tzw. piramidą finansową, oszukali w sumie niemal 19 tys. klientów spółki na blisko 851 mln zł. Oboje zostali też oskarżeni m.in. o pranie brudnych pieniędzy, które wyłudzili od swoich klientów. Według prokuratury Katarzyna i Marcin P. działali w celu osiągnięcia korzyści majątkowej i uczynili sobie z tej działalności stałe źródło dochodu.  W czasie śledztwa oboje nie przyznali się do stawianych im zarzutów i odmawiali składania zeznań. Grozi im do 15 lat pozbawienia wolności.

 

Marcin P. na proces oczekuje w areszcie w Gdańsku, do którego został przewieziony w sierpniu z aresztu śledczego w Piotrkowie Trybunalskim. - Z uwagi na zapewnienie mu bezpieczeństwa przebywa on w jednoosobowej, monitorowanej celi - mówi rzecznik prasowy Okręgowego Inspektoratu Służby Więziennej w Gdańsku, mjr Robert Witkowski.

 

Katarzyna P. przebywa natomiast w areszcie śledczym w Grudziądzu, gdzie działa oddział położniczo-ginekologiczny oraz są warunki do opieki nad małym dzieckiem. Podczas wcześniejszego pobytu w areszcie oskarżona zaszła bowiem w ciążę, a ojcem dziecka jest więzienny strażnik.

 

PAP