- Chcemy, aby koniom na trasie do Morskiego Oka pracowało się lżej. Wspomaganie elektryczne ma wykonywać za nie pewną pracę. Stworzenie takie wozu nie powinno być problemem przy dzisiejszym poziomie wiedzy technicznej - powiedział dyrektor Tatrzańskiego Parku Narodowego Szymon Ziobrowski.

 

Wóz decyduje za woźnicę

 

- Chcemy uniezależnić wspomaganie elektryczne od woźnicy, które ma się uruchamiać w zależności od pracy konia. Jeżeli ta praca będzie zbyt intensywna, to wspomaganie ma się uruchamiać - powiedział dyrektor TPN.

 

Producenci pojazdów konnych mają czas na składanie swoich ofert do 11 stycznia. TPN chce, aby nowy wóz nawiązywał estetyką i konstrukcją do pojazdów konnych obecnie kursujących na trasie Palenica Białczańska - Polana Włosienica czyli tak zwanych fasiągów. Silnik wspomagający jazdę musi być wydajny. W nowym wozie ma się też znaleźć konsola ze wskaźnikami trybu pracy pojazdu, stanu naładowania akumulatorów oraz z informacją o przewidywanej liczbie kursów możliwych do wykonania, sygnalizacji pracy hamulców i kontrolce włączenia układu wspomagania.

 

- Ogłoszenie przetargu poprzedziliśmy szeregiem konsultacji w ramach tzw. dialogu konkurencyjnego ogłoszonego w lutym, aby specyfikację przygotować jak najbardziej rzetelnie - powiedział dyrektor TPN Szymon Ziobrowski.

 

Fasiąg sam wyśle SMS

 

Nowy wóz musi spełniać surowe wymagania dotyczące ochrony środowiska. W razie awarii, sam prześle widomość sms do służb parku i pojazd zostanie zatrzymany.

 

Decyzję o zastosowaniu wozów wspomaganych silnikami elektrycznymi władze TPN podjęły po protestach obrońców praw zwierząt, którzy domagają się całkowitego usunięcia transportu konnego ze szlaku do Morskiego Oka. Aktywiści chcą, aby konie zastąpiły wózki elektryczne.

 

Dyrekcja parku zapowiada, że po pomyślnych testach prototypu będzie chciała wdrożyć jego produkcję.