Korespondentka francuskiego tygodnika potwierdziła, że 1 stycznia opuści Chiny. Poinformowała także o tym, że władze w Pekinie zachęcały ją do  złożenia publicznych przeprosin oraz do odcięcia się od międzynarodowych instytucji, które udzieliły jej poparcia. - Takie przeprosiny nie byłyby na miejscu i są nie do pomyślenia - zaznaczyła Gauthier w wypowiedzi dla agencji AFP. 

 

Nagonkę chińskich władz po ukazaniu się artykułu oceniła jako "próbę zastraszenia korespondentów zagranicznych". Jej zdaniem działania te mają "zniechęcić dziennikarzy do zajmowania się mniejszościami etnicznymi".

 

Pracująca od sześciu lat w Chinach Gauthier naraziła się władzom tekstem opublikowanym 18 listopada. Wskazywala w nim, że rząd w Pekinie pod pretekstem walki z terroryzmem, nasila represje wobec wyznającej islam ludności ujgurskiej w położonym na zachodzie Chin regionie Xinjiang.

 

Ujgurzy są grupą etniczną pochodzenia tureckiego, mieszkającą głównie w Ujgurskim Autonomicznym Regionie Xinjiang. W 2010 roku było ich ok. 10 mln.

 

Od czasu wydalenia z Chin korespondentki telewizji Al-Dżazira Melissy Chan władze w Pekinie po raz pierwszy zastosowały tak surowe metody wobec dziennikarzy zagranicznych - poinformowały agencje prasowe.

 

 

PAP