- Jest prawdą, że świat musiał w tym roku stawić czoło momentom mroku, ale Ewangelia według św. Jana zwiera werset pełen nadziei: A światłość w ciemności świeci i ciemność jej nie ogarnęła - powiedziała monarchini, czyniąc aluzję m.in. do krwawych zamachów przeprowadzonych w mijającym roku przez islamskich radykałów w różnych częściach świata. Nawiązań do spraw aktualnych było w przemówieniu więcej, 89-letnia królowa wspomniała m.in. prześladowanego i wygnanego Chrystusa, nawiązując w ten sposób do uchodźców w XXI wieku.

 

- Popularność bożonarodzeniowego drzewka pochodzi w części od moich pra pra dziadków: obrazu Królowej Wiktoria i Księcia Alberta. Gdy go pokazano wiele rodzin zechciało mieć własną choinkę a zwyczaj szybko się rozprzestrzenił. - mówiła Elżbieta II, wspominając przy okazzji o swoich wnukach.  - Jedną z radości długiego życia jest przyglądanie się dzieciom, wnukom i prawnukom, które dekorują choinkę. W tym roku nowy członek naszej rodziny dołączył do tej zabawy Obyczaje dotyczące dekoracji nie bardzo się zmieniły od czasów Wiktorii i Alberta, choć światełka zastąpiły świecie. Jest takie powiedzenie:  lepiej zapalić świecę niż przeklinać ciemność. Miliony ludzi na całym świcie palą dziś świecie nadziei. Boże Narodzenie to dobry czas by wyrazić im wdzięczność, za to co wnosi to światło do naszego życia.

 

Coroczne przemówienie telewizyjne - które jest jedną z rzadkich okazji, gdy tekstu wygłaszanego publicznie przez królową nie pisze rząd - zostało nagrane wcześniej w Pałacu Buckingham.

 

Królowa tradycyjnie spędza święta w otoczeniu rodziny w swojej posiadłości Sandringham w hrabstwie Norfolk. W miejscowym kościele św. Marii Magdaleny była w piątek przed obiadem na mszy. Królowej towarzyszyli jej syn książę Karol, oraz wnuk książę William z księżną Kate. Wielu z około tysiąca zebranych tam poddanych nie kryło żalu, że małe dzieci Williama i Kate, George i Charlotte, nie zostały zabrane do kościoła.