Mieszkańcy Półwyspu Arabskiego piją wielbłądzi mocz od wieków. Beduini używają go jako szamponu i lekarstwa. Nic dziwnego, skoro to część muzułmańskiej tradycji: ponoć prorok Mahomet zalecił niegdyś swoim wyznawcom, żeby pili mleko i urynę wielbłąda, "aż ich ciała ozdrowieją".

 

W czerwcu kwestię tę poruszyła nawet Światowa Organizacja Zdrowia (WHO), która w dokumencie zawierającym zalecenia dot. ochrony zdrowia napisała, że "w celu uniknięcia zakażenia chorobami, należy przestrzegać podstawowych zasad higieny. Ludzie powinni unikać picia surowego mleka wielbłądów i wielbłądziego moczu, a także nie spożywać mięsa, które nie zostało właściwie ugotowane".

 

WHO dodała również, że prawdopodobnie to właśnie praktyka picia wielbłądziego moczu przyczyniła się do wybuchu w tym regionie epidemii koronawirusa MERS w 2012 roku.

 

70 butelek z moczem sprzedawcy

 

Ze sklepu w południowo-zachodniej części Arabii Saudyjskiej skonfiskowano ostatnio 70 butelek mających rzekomo zawierać mocz wielbłądów. Powodem było odkrycie sanepidu, który stwierdził, że właściciel napełnia butelki własnym moczem.

 

W sierpniu 2013 r. dziennikarz kanadyjskiego magazynu "Vice" spróbował tego niekonwencjonalnego "leku" w Jemenie, gdzie - jak zauważa - choć brakuje statystyk, zawsze można spotkać ludzi, którzy "piją to jako lekarstwo na wszelkie dolegliwości". Także w Arabii Saudyjskiej informacje o cudownych właściwościach wielbłądziego moczu traktowane są zupełnie poważnie. W 2013 r. saudyjscy naukowcy z uniwersytetu w Dżeddzie ogłosili, że jeden z jego składników może pomóc w leczeniu raka.

 

 

dailymail.co.uk, Gazeta Wyborcza, metro.co.uk