Prokuratorskie śledztwo to wynik doniesienia złożonego przez pracowników obecnego prezydenta Andrzeja Dudy, którzy przeprowadzili tzw. "bilans otwarcia". Ma z niego wynikać, że "niezgodnie z obowiązującymi regulacjami prawnymi w 2015 roku przeprowadzono likwidację i utylizację składników majątku w poszczególnych obiektach Kancelarii Prezydenta o łącznej wartości ewidencyjnej ponad 1,3 mln zł." Pracownicy prezydenta Dudy stwierdzili, że willa w Klarysewie była dosłownie splądrowana.

 

- W toku postępowania sprawdzającego przesłuchany został w charakterze zawiadamiającego przedstawiciel Kancelarii Prezydenta. Prokuratura chce przesłuchać świadków i uzyskać dokumentację - powiedział rzecznik warszawskiej prokuratury okręgowej Przemysław Nowak.

 

Kancelaria Komorowskiego odpiera zarzuty

 

- Nigdy jeszcze nowa ekipa tak brutalnie nie zaatakowała poprzedniej - mówił w Polsat News doradca prezydenta Bronisława Komorowskiego, Tomasz Nałęcz. - Klarysewo było obiektem nieużywanym, a zdecydowana część wyposażenia pochodziła z czasów Edwarda Gierka. Kancelaria zdecydowała, by zrezygnować z części majątku, bo zbytnio ją obciążał - dodał.

 

Według byłego doradcy prezydenta Komorowskiego, willa w Klarysewie była przygotowana do przekazania Skarbowi Państwa lub innej instytucji państwowej.


- Są protokoły, nikt niczego nie ukradł - stwierdził Nałęcz. Jego zdaniem, dokument o audycie, to atak o nieczystych intencjach na byłego prezydenta. Nałęcz podkreślił, że pod audytem nikt się nie podpisał, więc prawdopodobnie nie wykonali go pracownicy kancelarii, tylko firma zewnętrzna.

 

PAP, Polsat News