W miasteczku nie ma fabryk, ani dużego ruchu ulicznego jednak z ostatniego raportu włoskiej Ligi Ochrony Środowiska wynika, że w San Vitaliano przez 114 dni w tego roku przekroczone były normy określające maksymalny poziom pyłów zawieszonych w powietrzu.

 

Władze miasta próbują ustalić przyczyny tak wysokiego zanieczyszczenia powietrza. Ostatnio stwierdziły, że winne są piece do chleba i pizzy opalane drewnem. Prowadzącym pizzerie i piekarnie władze nakazały zainstalowanie urządzeń ograniczających emisję szkodliwych substancji co najmniej o 80 procent. Jeżeli nie zastosują się do tych przepisów, grozi im zamknięcie ich zakładów. Właściciele mają czas do marca - wtedy zacznie obowiązywać rozporządzenie burmistrza.

 

- Niemożliwe, żebyśmy byli przyczyną smogu. W Neapolu jest więcej pizzerii niż u nas, a poziom zanieczyszczenia powietrza jest niższy - twierdzą oburzeni właściciele pizzerii i piekarni. Ich protest popierają także mieszkańcy, według których władze miasta są w blędzie.

 

San Vitaliano słynie ze znakomitej, tradycyjnej pizzy. Mimo, to miejscowość cieszy się również ponurą sławą. Tamtejsza mafia, kamorra, przez lata nielegalnie zakopywała w ziemi groźne, toksyczne odpady. Przestępcy wygrywali przetargi na wywóz odpadów, zakopując je, mogli mnożyć swoje zyski. W miejscowości wybuchały groźne pożary. Cały teren, na którym płonęły hałdy odpadów nazwano "Ziemią Ognia", został on także uznany za skażony i groźny dla zdrowia ludzi.

 

PAP