Wicepremier podkreślał też, że pieniądze z tego programu "rozruszają polską gospodarkę". - Trafią do szerokich rzesz społecznych, w tym także do tych gorzej uposażonych. Te pieniądze raczej nie zostaną przeznaczone na luksusowe samochody czy wakacje za oceanem. Trafią na dobra powszechnego użytku jak odzież, obuwie, meble czy żywność, które produkują m.in. polscy przedsiębiorcy. Jest szansa, że "wsiąkną" w polską gospodarkę - opisywał Mateusz Morawiecki.

 

"Przez 25 lat TK był w rękach innego ugrupowania"

 

- My obiecywaliśmy i wprowadzamy daleko idący program gospodarczy, inwestycyjny, rozwojowy, ale też socjalny i solidarnościowy. To jest dla nas kluczowy element naszego programu, natomiast to, co dzieje się wokół Trybunału Konstytucyjnego to normalne utarczki polityczne. Rzeczywiście przez 25 lat trybunał był w rękach jednego ugrupowania i teraz chcielibyśmy, żeby było to dużo bardziej zrównoważone - stwierdził wicepremier.

 

Zdaniem Morawieckiego do zamieszania wokół trybunału nie musiało w ogóle dojść, ponieważ prawdziwe nieprawidłowości miały miejsce wcześniej, tzn. w czasie rządów koalicji PO-PSL. – Po pierwsze zasady złamano już w czerwcu, a po drugie, tak naprawdę już w ośmiu poprzednich latach uchwały Trybunału Konstytucyjnego nie zostały wykonane w 48 przypadkach. Teraz mamy częściową awanturę o to ile diabłów znajduje się na końcu szpilki. Widzimy więc, że nie jest to żadna walka o demokrację tylko element sporu politycznego - podsumował Morawiecki.