Za przyjęciem sprawozdania głosowało 15 posłów, 10 było przeciw, a jeden wstrzymał się od głosu.

 

Przed głosowaniem Borys Budka (PO) apelował o doręczenie na piśmie projektu z przyjętymi poprawkami, bo "nie można głosować nad czymś, czego nie ma".

 

PiS, czyli wnioskodawcy, zgłosili do projektu nowelizacji 19 poprawek. Wszystkie zostały przyjęte.

 

Drugie czytanie projektu prawdopodobnie odbędzie się we wtorek rano. PiS zapowiadało, że chce uchwalić ustawę jeszcze przed świętami. Początkowo debata miała się odbyć w poniedziałek wieczorem, ale na stronie Sejmu pojawiła się informacja, że ten punkt porządku obrad zostanie rozpatrzony w innym terminie.

 

Nowelizacja ustawy zakłada m.in., że orzeczenia pełnego składu, co najmniej 13 sędziów, mają zapadać większością 2/3 głosów, a nie - jak dotąd - zwykłą. PiS zgłosiło do własnego projektu 19 poprawek. Do rozpatrzenia pozostały jeszcze dwie. Opozycja ostro krytykuje zmiany, ale w komisji ma mniejszość.

 

Jedna z poprawek, która czeka jeszcze na rozpatrzenia, przewiduje, że większość nowelizacji miałaby wejść w życie z dniem ogłoszenia, reszta po 14 dniach. W pierwotnym projekcie był zapis, że nowela wchodzi w życie po 30 dniach od ogłoszenia.

 

"Białoruś przy tym, co robicie, to bardzo demokratyczne państwo"

 

Zasadnicze obiekcje opozycji budzi charakter zgłoszonych przez PiS poprawek. Według posłów PO i Nowoczesnej większość z nich wykroczyła poza materię pierwotnego projektu. Jak wskazywali, do projektu dokładane są artykuły, których "w ogóle nie było w przedłożeniu poselskim".

 

- Nie możemy się odnosić do poprawek, które wychodzą poza zakres przedłożenia. Wycofajcie ten projekt i napiszcie go od nowa, macie większość, zróbcie to w cywilizowany sposób - apelował Borys Budka, poseł PO. - Białoruś przy tym, co robicie, to bardzo demokratyczne państwo - mówił.

 

Chaos na komisji ustawodawczej. Przerwa do 7 stycznia


Po 9 godzinach pracy komisji wybuchło zamieszanie. Posłowie PiS przez pomyłkę przegłosowali wniosek Nowoczesnej o odroczenie obrad do 7 stycznia. PiS zażądał jednak reasumpcji głosowania, wskazując, że głosowali także posłowie, którzy nie są członkami komisji. Opozycja podnosiła, że to nieprawda i protestowała przeciwko reasumpcji.

 

 

 

Przewodniczący komisji Marek Ast z PiS ogłosił dwie kolejne, pięciominutowe przerwy, w tym jedną - jak powiedział - "na ochłonięcie". Głosowanie w sprawie przerwy do stycznia powtórzono. Tym razem za jej ogłoszeniem było 13 posłów, a 15 zagłosowało przeciw. Obrady wznowiono.

 

Sprawy będą rozpoznawane wg "kolejności wpływu"

 

Podczas dziesiejszych obrad komisja zaakceptowała m.in. dodanie do projektu ustawy punktu mówiącego, iż terminy rozpraw albo posiedzeń niejawnych, na których rozpoznawane są wnioski, wyznaczane byłyby "według kolejności wpływu spraw do Trybunału".

 

- To spowoduje kolejny absurd. Nie wiadomo, czy sprawy, które wpłynęły do TK w różnych terminach będzie można połączyć - wskazał Borys Budka z PO.  Za poprawką głosowało 14 posłów, 9 było przeciw, zaś jeden wstrzymał się od głosu.

 

Ślubowanie sędziów jednak przed prezydentem

 

Komisja poparła także trzy inne poprawki. Z nowelizacji wykreślono przepis, że sędziowie mieliby składać ślubowanie przed marszałkiem Sejmu. Zdecydowano się pozostawić zapis, iż ślubowanie - tak jak obecnie - ma być składane przed prezydentem.

 

Inna z zaakceptowanych poprawek przewiduje, że TK ma rozpoznawać skargi konstytucyjne i pytania prawne składane przez obywateli w składzie 7 sędziów. PiS wskazało, że taka zmiana powinna przyspieszyć prowadzenie spraw przez TK.

 

Sejm wygasi mandat sędziego TK

 

Burzliwą dyskusję członków komisji wywołało 5 poprawek dotyczących wygaśnięcia mandatu sędziego TK, w myśl których nie będzie o tym decydowało Zgromadzenie Ogólne TK, lecz Sejm. Wszystkie poprawki przyjęto. Zdaniem opozycji są one zamachem na niezawisłość Trybunału.

 

Obecnie karami dyscyplinarnymi wymierzanymi sędziemu TK przez Trybunał są: upomnienie, nagana i złożenie sędziego z urzędu. Ta ostatnia kara, zgodnie z poprawką, zostałaby wykreślona, zaś dopisany zostałby przepis, że "w szczególnie rażących przypadkach" Zgromadzenie Ogólne TK ma występować do Sejmu z wnioskiem o złożenie z urzędu sędziego TK.

 

Zdaniem Biura Analiz Sejmowych poważne wątpliwości budzi m.in. stwierdzenie "w szczególnie rażących przypadkach". Jego przedstawiciele podkreślali, że kwestia ta powinna zostać doprecyzowana.

 

Ponadto w przyjętych poprawkach zapisano, że postępowanie dyscyplinarne przed Trybunałem wobec sędziego TK "można wszcząć także na wniosek prezydenta lub ministra sprawiedliwości". Poprawki wzbudziły sprzeciw opozycji, która podkreślała, że te zmiany są próbą uderzenia w niezawisłość sędziów.

 

"Metody peerelowskie”

 

- PiS nie przedłożyło takiego projektu ustawy, oni schowali to głęboko po to, by wrzucić teraz, na komisję. Tak nie można robić. To są metody peerelowskie - mówił były minister sprawiedliwości Borys Budka. Zwrócił też uwagę na ostatnią z proponowanych poprawek (nie omawianą jeszcze przez komisję), w myśl której przepisy noweli wchodzą w życie z chwilą ogłoszenia.

 

- Nigdy w historii nie było takich przepisów ustrojowych, które wychodzą w życie w dzień ogłoszenia. To jest tylko po to, by sparaliżować Trybunał, by w ogóle Trybunał nie mógł zająć się tą ustawą - ocenił Budka.

 

"Proszę nie histeryzować”

 

Krystyna Pawłowicz (PiS), która zgłaszała te poprawki, tłumaczyła, że nadal "suwerenem jest Zgromadzenie Ogólne i to ono kieruje do Sejmu wniosek o wygaśnięcie mandatu sędziego". Wielokrotnie zapewniała, że poprawki nie mają na celu naruszenia niezawisłości sędziego.

 

Dodała, że jeśli prezes TK uzna, że wniosek jest nieuzasadniony, postępowanie nie zostanie wszczęte. - Proszę nie histeryzować. Prezydent ma prawo wystąpić z inicjatywą i zwrócić uwagę na działania sędziów, które budzą wątpliwości. Do czasu, kiedy nie zmienimy konstytucji, sędziowie nie podlegają żadnej kontroli, są poza kontrolą - mówiła.

 

Terminy rozpraw

 

Komisja zarekomendowała też przyjęcie poprawki, zgodnie z którą rozprawa przed TK, co do zasady nie mogłaby się odbyć wcześniej, niż po upływie trzech miesięcy od dnia doręczenia uczestnikom postępowania zawiadomienia o jej terminie, zaś dla spraw orzekanych w pełnym składzie - po upływie sześciu miesięcy.

 

Większości na komisji nie zdobyła propozycja Nowoczesnej, by z projektu PiS wykreślić zapis, że na wniosek uczestnika postępowania, TK rozpoznaje sprawę na rozprawie. Mirosław Pampuch z Nowoczesnej argumentował, że przepis ten ma na celu zablokowanie Trybunału. Posłanka tego samego ugrupowania, Barbara Dolniak  powiedziała, że doprowadzi to do sytuacji, w której uczestnicy będą decydować o postępowaniu, co jest niezasadne.

 

- Nam, generalnie rzecz biorąc, chodzi o to, żeby zasadą była rozprawa i postępowanie jawne - odpowiedział Piotrowicz, wyraził jednak otwartość na propozycję nowego zapisu. Jednak komisja w głosowaniu zarekomendowała zmianę w brzmieniu z projektu PiS.

 

Wcześniej komisja zaakceptowała m.in. poprawkę przewidującą, że z art. 1 ustawy o TK, który teraz brzmi: "Trybunał Konstytucyjny (...) jest organem władzy sądowniczej powołanym w celu wykonywania kompetencji określonych w konstytucji i ustawach" wykreślone miałyby być słowa: "i ustawach"

 

Większości nie uzyskał wniosek złożony przez PO i Nowoczesną, aby w sprawie tej nowelizacji 11 stycznia przyszłego roku przeprowadzić w Sejmie wysłuchanie publiczne.

 

Sejmowa debata przełożona

 

Debata na projektem nowelizacji ustawy o TK była zaplanowana w Sejmie po wieczornych głosowaniach. Została jednak przełożona na inny termin. Taka informacja wieczorem pojawiła się na stronie internetowej Sejmu.

  

PAP