Gospodarze mieli ułatwione zadanie, ponieważ przez ponad godzinę grali z przewagą dwóch zawodników. Dopóki siły były wyrównane, niespodziewanie prowadzili goście. Co prawda podopieczni Rafaela Beniteza objęli prowadzenie już w 3. minucie za sprawą Brazylijczyka Danilo, ale po niespełna 10. minutach prowadził zespół z Madrytu.

 

Potem rozpoczął się festiwal strzelecki gospodarzy, choć wpływ na to miały czerwone kartki dla Tito (15. minuta) i Jose Raula Baeny (28.). Pomiędzy tymi karami stan meczu wyrównał Bale. Po faulu Baeny i drugiej żółtej kartce dla niego, rzut karny wykorzystał Portugalczyk Cristiano Ronaldo.

 

Od tego czasu gospodarze dominowali na boisku. Przed przerwą po raz drugi do bramki trafił Bale. Po zmianie stron Walijczyk dołożył jeszcze dwa gole i po raz pierwszy w karierze w meczu ligowym uzyskał cztery bramki. Trzy gole strzelił Benzema, a dwa Ronaldo.

 

"Królewscy" po raz trzeci w historii zdobyli dwucyfrową liczbę goli w spotkaniu ligowym. Poprzednio miało to miejsce w 1960 roku, kiedy rozgromili Elche 11:2.

 

To drugie tak imponujące zwycięstwo Realu w ostatnim czasie na własnym boisku. 8 grudnia zespół pokonał Malmoe FF 8:0 w spotkaniu Ligi Mistrzów.

 

Efektowna wygrana nie poprawiła jednak pozycji piłkarzy Beniteza w tabeli, bo z dorobkiem 33 punktów wciąż są na trzecim miejscu. Dwa "oczka" tracą do Atletico, które w niedzielę wieczorem gra na wyjeździe z Malagą i pauzującej w tej kolejce Barcelony, która triumfowała w Klubowych Mistrzostwach Świata.

 

PAP