- Wychodzimy tylko z jednego założenia, że nie możemy oddać na pożarcie nacjonalistom ludzi, którzy mieszkają na południowym wschodzie kraju. I nie tylko Rosjan, ale i ludności rosyjskojęzycznej, zorientowanej na Rosję - powiedział Putin.

 

O Ukrainie mówił, że "nikt nie chce jej mieć na utrzymaniu". Według jego słów Zachód nie wierzy w zdolność kredytową Ukrainy i w stabilizację jej gospodarki. - Po co poparli przewrót państwowy... Zdaje się, że wielu naszych partnerów widzi, że popełnili błąd, tylko nikt nie chce się do tego przyznać - oświadczył. Według jego słów organizatorzy "przewrotu" w 2014 roku wykorzystali niezadowolenie społeczeństwa, po czym Ukraina została "oddana pod zarząd zewnętrzny", a "władza pozostała w rękach oligarchów".

 

- A co Ukraina dostała w zamian? Być może dadzą jej prawo do bezwizowego wjazdu do UE. (...) Jednak to nie jest prawo do pracy, to nie wiza pracownicza - mówił Putin. W wywiadzie określił też Ukrainę jako "piękny kraj, z takim nadzwyczajnym narodem jak Ukraińcy".

 

Zachód boi się odbudowy ZSRR

 

Dokument "Miroporiadok" ("Porządek światowy") powstał na podstawie kilku wywiadów z Putinem. Głównymi motywami filmu jest krytyka polityki międzynarodowej USA i konflikty światowe ostatnich dziesięcioleci.

 

Putin w programie wyraził m.in. opinię, że Zachód obawia się odbudowania ZSRR i dlatego usiłuje nie dopuścić do integracji na obszarze poradzieckim nawet w sferze gospodarki. - Jestem przekonany, że stanowisko naszych partnerów zachodnich - europejskich i amerykańskich - jest związane nie z obroną interesów Ukrainy, a z próbą przeszkodzenia w odbudowaniu Związku Radzieckiego. I nikt nie chce nam uwierzyć w to, że nie stawiamy sobie za cel odbudowy Związku Radzieckiego - zapewnił.

 

O krajach Europy Wschodniej Putin powiedział, że "z ogromną podejrzliwością odnosiły się do ZSRR i przełożyły to na Rosję". Według jego słów "w wielu krajach Europy Wschodniej antyrosyjska propaganda i polityka stały się czynnikiem wewnętrznej walki politycznej".

 

Rosja będzie ulepszać swój arsenał nuklearny

 

Zapowiedział też, że Rosja będzie nadal ulepszać swój arsenał nuklearny jako czynnik powstrzymywania. Zapewnił jednak, że nie będzie on wielkim straszakiem atomowym.

 

Pytany o możliwość wybuchu wojny światowej Putin wyraził nadzieję, iż do tego nie dojdzie, ponieważ byłaby to "katastrofa na skalę planety".

 

Putin powiedział też, że "problemem Europy jest to, że nie prowadzi niezależnej polityki zagranicznej". Jego zdaniem kraje europejskie oddały część swej suwerenności "nie tyle NATO", ile Ameryce, która jest liderem Sojuszu. Posłużył się przykładem wojny w Iraku, na którą Ameryka wysłała żołnierzy, mimo sprzeciwów Niemiec i Francji.

 

Prezydent Rosji przedstawił też w wywiadzie stanowisko Moskwy w konflikcie syryjskim. Odnosząc się do rządu prezydenta Baszara el-Asada, powiedział: "Łatwo jest zadeklarować, że rząd jakiegoś kraju jest nielegalny", ale - zapytał Putin - "jakie są kryteria legalności, kto je ustanawia i kto o tym decyduje?".


Szef państwa zapewnił, że polityka Rosji nie opiera się na doraźnych emocjach. - Emocji nie można uniknąć, jednak nie powinny one wpływać na jakość podejmowanych działań. Każda decyzja powinna być kontrolowana zarówno w stosunku do dnia dzisiejszego, jak i przynieść pozytywny rezultat w średniej i dalszej perspektywie - mówił Putin.

 

PAP