Dobiecki uważa, że najprawdopodobniej oprócz konserwatystów i Socjalistów do hiszpańskiego parlamentu wejdą dwa nowe ruchy o "różnych kolorach politycznych". - Będzie to lewicowa siostra greckiej Syrizy – Podemos, czyli "możemy" oraz centroprawicowa partia Ciudadanos, czyli "obywatele", która powstała z ruchu oburzonych - tłumaczył Dobiecki.


Według eksperta obie partie mogą liczyć na ok. 18-procentowe poparcie. Mniej więcej tyle mogą otrzymać także Socjaliści. - Jeżeli wygra Partia Ludowa premiera Mariano Rajoya, czyli konserwatyści, ale nie będą mogli rządzić samodzielnie, to będą szukać koalicji. Logika nakazywałaby zawiązać koalicję z Ciudadanos, bo to jest centroprawica - mówił.


Dodał, że dla premiera Rajoya podzielenie się władzą będzie swego rodzaju policzkiem. - I to słowo nie jest przypadkowe, bo przecież hiszpański premier dosłownie dostał w twarz podczas kampanii wyborczej - przypomniał Dobiecki.


Ekspert zauważył, że konsekwencje zmian na politycznej scenie w Hiszpanii mogą sięgać znacznie dalej niż spowodować tylko podział na prawicę i lewicę i wejście do parlamentu nowych twarzy. - Partia Podemos jest jedyną partią, która ma szanse na wejście na orbitę władzy i która głosi potrzebę rozpisania referendum w sprawie niepodległości Katalonii - wyjaśnił Grzegorz Dobiecki. Dodał, że jeżeli udałoby się uchwalić takie referendum, choć Madryt nie wyraża na nie zgody, to Katalonia ogłosiłaby oderwanie od Hiszpanii.