Clinton, która zdecydowanie prowadzi w sondażach wśród kandydatów Partii Demokratycznej, skrytykowała czołowego kandydata republikanów, miliardera Donalda Trumpa, za jego propozycję czasowego zakazu wjazdu do USA wszystkich muzułmanów. Wyraziła opinię, że Trump stał się w ten sposób "najlepszym rekrutującym" w szeregi IS oraz, że swoją retoryką "podżega ludzi".

 

Clinton opowiedziała się za wprowadzeniem strefy zakazu lotów nad częścią terytorium Syrii. Wyraziła też pogląd, że należy odsunąć od władzy prezydenta tego kraju Baszara el-Asada. - Jeżeli Stany Zjednoczone nie będą przewodzić, to nie będzie nikt - powstanie próżnia - powiedziała. Innego zdania jest senator ze stanu Vermont Berni Sanders, dla którego priorytetem powinna być walka z IS, a nie obalenie prezydenta Syrii Baszara el-Asada.

 

- Zmiana reżimu jest łatwa, pozbycie się dyktatorów także, ale trzeba myśleć o tym, co będzie nazajutrz - podkreślił Sanders.

 

Trump - "miliarder faszysta" i podżegacz

 

O'Malley, podobnie jak Clinton, ostro zaatakował Donalda Trumpa mówiąc, że Amerykanie nie powinni dawać posłuchu "faszystowskim wypowiedziom miliarderów" oraz, że "nie należy poddawać się terrorystom, ale także i rasistom". Podkreślił, że symbolem Ameryki "nie jest płot z drutu kolczastego, ale Statua Wolności". Była to aluzja do propozycji Trumpa budowy płotu wzdłuż granicy z Meksykiem aby zapobiec nielegalnej imigracji.

 

O'Malley podniósł problem kontroli i zaostrzenia przepisów o dostępie do broni palnej, aby zapobiec powtarzającym się tragediom, takim jak niedawna masakra w San Bernardino. Zaatakował zarówno Clinton jak i Sandersa zarzucając im, że uczynili niewiele w tym względzie. Twierdził, że jako gubernator stanu Maryland zdołał poprawić stan bezpieczeństwa przezwyciężając opór znacznej części opinii publicznej i niezwykle wpływowej organizacji National Rifle Association (NRA).

 

Sanders przeprasza za "przeklęte maile"

 

Sanders opowiedział się za "rozsądnymi regulacjami" dostępu do broni palnej, chociaż podkreślił, że "kraj jest podzielony" w tej sprawie. Agencja Associated Press przypomina, że Sanders w przeszłości poparł ustawę chroniącą producentów broni przed pozwami sądowymi i był przeciwny tzw. ustawie Brady'ego, która wprowadzała pewne ograniczenia w dostępie do broni.

 

Komentatorzy zwracają uwagę, że Sanders rozpoczął debatę od przeproszenia Clinton za działania ludzi z jego sztabu wyborczego, którzy włamali się do komputerowej bazy danych dotyczących jej zwolenników. Incydent znacznie zaostrzył stosunki między Clinton i Sandersem. Nieco zaskoczona Clinton przyjęła przeprosiny mówiąc, że "powinniśmy iść naprzód". "Nie sądzę aby Amerykanów to specjalnie interesowało" - dodała.

 

AP przypomina, że podobnie zareagował Sanders podczas pierwszej debaty, kiedy Clinton była atakowana za wykorzystywanie swojej prywatnej skrzynki e-mailowej do celów służbowych w okresie kierowania Departamentem Stanu. Sanders powiedział wówczas, że Amerykanów "już śmiertelnie nudzą te ciągłe opowieści o przeklętych e-mailach".

 

PAP