Po interwencji polskiego ambasadora we Włoszech świąteczne miasteczko na Monte Cassino zostanie zamknięte w poniedziałek. Pomysł organizacji kiermaszu świątecznego w pobliżu polskiego cmentarza wojennego wywołał oburzenie włoskiej Polonii i protesty naszej dyplomacji. Zaniepokojenie wzbudziły szczególnie podawane przez organizatorów informacje, że wejście na teren wioski znajduje się "koło polskiego cmentarza".


- Jakoś to załatwił Pan ambasador Orłowski, nasz ambasador w Rzymie, że ten jarmark zostanie zlikwidowany w poniedziałek. Czy to wszystko było zlikwidowane rzeczywiście, bo jarmark świąteczny jest łatwo zlikwidować, ale co będzie z resztą? - pyta córka gen. Andersa.


Świąteczne miasteczko powstało w miejscu dawnego kamieniołomu, z którego wydobywano trawertyn do budowy pomników na cmentarzu polskim pod Monte Cassino. Teren należy do opactwa benedyktynów, a wejście do miasteczka jest biletowane.

 

Teren należy do opactwa


Od wielu lat Polacy i włoska Polonia oraz władze miasta apelowały o możliwość organizacji na terenach opactwa wycieczek historycznych i krajoznawczych, bo jest to także teren parku naturalnego.


Według nieoficjalnych informacji, opactwo benedyktynów na 20 lat wynajęło teren ludziom, którzy twierdzą, że założyli organizację non-profit. Na powstanie takiej organizacji nie ma jednak żadnego potwierdzenia w dokumentach.

 

Nieoficjalnie wiadomo także, że na tym terenie rozpocząć ma się działalność komercyjna, możliwe, że rodzaj schroniska. W planach ma być także wybudowanie warzelni piwa, a profity z komercyjnej działalności ma czerpać również opactwo. Umowę na wynajem podpisał nowy opat, ale negocjacje zaczęły się jeszcze za czasów jego poprzednika, który został odesłany z opactwa w atmosferze skandalu. Zarzucano mu niemoralne prowadzenie się i defraudację ok. pół miliona euro.