Maksymalna kwota zasiłku wynosi 604 złotych. Mimo podniesienia progu dochodowego, który uprawnia do pobierania świadczeń liczba osób pobierających zasiłki w porównaniu z 2013 r. zmalała o 0,5 proc., czyli 65 tys. - twierdzi Anna Gubernat współautorka raportu "Beneficjanci pomocy społecznej i świadczeń rodzinnych w 2014".


Społeczne napiętnowanie: "patologia", "zasiłkoza"


Społeczne napiętnowanie polegające na przyklejaniu zasiłkobiorcom rozmaitych łatek takich, jak: "patologia", "zasiłkoza" itp. sprawia, że po pomoc nie zgłaszają się osoby, które powinny zostać objęte choćby czasowym wsparciem - ocenia cytowana przez gazetę dyrektorka Ośrodka Pomocy Społecznej w Rembertowie, Monika Dubanowska.


Najwięcej, bo aż 46 proc. osób pobierających zasiłki to osoby bezrobotne, pozbawione stałego źródła utrzymania. Wśród osób niepracujących, korzystających z zasiłków są też ludzie bierni zawodowo - chorzy, niepełnosprawni, uczący się lub opiekujący dziećmi. Z danych cytowanych przez gazetę wynika, że w ciągu ostatnich 3 lat z takich zasiłków korzystało 1,2 mln osób.


Drugą grupą pod względem liczebności wśród pobierających zasiłki są dzieci i młodzież. W biegłym roku było ich 1,05 mln.


Najtrudniejsza sytuacja w woj. warmińsko-mazurskim i podkarpackim


- Wciąż najtrudniejszą sytuację obserwujemy w województwach warmińsko-mazurskim i podkarpackim. W tych regionach występuje kumulacja negatywnych czynników, które wpychają ludzi w ramiona opieki społecznej - dodaje Anna Gubernat.


 W kłopoty najczęściej wpędza nas bezrobocie. Aż 46 proc. osób korzystających z pomocy to osoby pozbawione źródła utrzymania. Efekt? W warmińsko-mazurskim, które od lat odnotowuje najwyższy poziom bezrobocia, dochody rodzin były tak niskie, że prawo do zasiłku miała co siódma (14 proc.). Najlepiej powodziło się Ślązakom. Tam do pomocy społecznej kwalifikuje się niespełna 6 proc. gospodarstw domowych.


PAP, Gazeta Wyborcza