Z posłem Zwiefką zgodził się europoseł Bogusław Liberadzki z SLD, który powiedział, że cała sprawa rozbija się o reputację Polski na arenie międzynarodowej. - Nawarstwia się za dużo rzeczy, które zaczną zamazywać obraz Polski, która do tej pory była odbierana jako państwo przewidywalne, stabilne, lojalne, współpracujące i kooperatywne - zaznaczył.

 

"Nieoficjalnie pewnie złapali się za głowę i pomyśleli, że Polacy powariowali "


Krzysztof Hetman z PSL podkreślił, że głównie chodzi o styl w jakim wprowadzono zmiany w Centrum Eksperckim Kontrwywiadu NATO. - Z ust ministra spraw wewnętrznych i administracji i pani premier słyszymy, że najważniejsze jest bezpieczeństwo Polaków, a w tak wrażliwym miejscu jak kontrwywiad jakimś podrobionym kluczem, w takiej atmosferze, dokonuje się wymiany oficera prowadzącego. Nie wierzę, że Polacy mogą ufać i wierzyć w słowa wypowiadane przez czołowych polityków PiS, a przede wszystkim przez ministrów i premier - podkreślił. Hetman dodał, że tylko oficjalnie NATO oświadczyło, że jest to wewnętrzna sprawa Polski. - Nieoficjalnie pewnie złapali się za głowę i pomyśleli, że Polacy powariowali - powiedział.


Konsekwencji sytuacji nie dostrzegał wiceprzewodniczący Parlamentu Europejskiego Ryszard Czarnecki z PiS. - Im ciszej o służbach specjalnych, to chyba lepiej. Naprawdę nie ma się czego obawiać. Bardzo proszę o niestwarzanie wrażenia, że są jakieś niepokoje na arenie międzynarodowej - powiedział.


Polska sprawa w Parlamencie Europejskim


Eurodeputowani w programie Jarosława Gugały rozmawiali także o planowanej w PE debacie o sytuacji w Polsce. - Możemy się różnić oceną rządu w kraju, ale wolałbym, żeby na arenie międzynarodowej rząd polski nie był atakowany przez polityków wywodzących się z Polski - zaznaczył Czarnecki.

 

W odpowiedzi poseł Hetman przytoczył wniosek europosła PiS Zdzisława Krasnodębskiego, w którym proszono o oświadczenie Komisji Europejskiej połączone z debatą i rezolucją PE na temat wyborów samorządowych w Polsce, podczas których według PiS doszło do rażących nieprawidłowości, a w związku z tym do największego od 1989 roku zagrożenia demokracji. - Proszę o elementarną uczciwość, bo jeśli dziś mówimy o debacie w styczniu, o którą wnioskuje wiele innych grup, to źródłem namowy do złożenia wniosku o debatę są występy przedstawicieli PiS w PE równo rok temu - dodał.

 

Zwiefka zaznaczył, że PO nigdy nie zabiegała o podjęcie polskiego tematu w PE. - Co więcej zabiegaliśmy o to, żeby przewodniczący naszej frakcji takiego wniosku nie składał, a jeśli się taki pojawi, aby był mu przeciwny przynajmniej na tym etapie - dodał.

 

"Nie należy dawać powodów do debaty"


Bogusław Liberadzki powiedział, że kwestia podjęcia debaty o sytuacji w Polsce na arenie międzynarodowej pojawiła się pod wpływem informacji medialnych, które uczulały, że w Polsce dzieje się coś niedobrego. - Może w pierwszych słowach Schulz był zbyt pochopny, ale to jest człowiek, który jest szczególnie oddany idei europejskiej - powiedział o słowach przewodniczącego PE, że wydarzenia w Polsce mają charakter zamachu stanu. Liberadzki dodał, że polska premier w rozmowie z Schulzem nie poruszyła kwestii przeprosin za te słowa ani ewentualnej debaty o Polsce w PE. Zaznaczył, że zabiegał w grupie socjalistów, do której należy w PE, żeby uniknąć debaty, ale przypomniał, że podobne debaty w PE dotyczyły także Włoch, Austrii czy Węgier. - Nikt nie kwestionuje, że wybory w Polsce były demokratyczne, że PiS jako wygrana partia musi zorganizować sobie rządzenie. Jest jasność, że PiS chce zastąpić dotychczasowe funkcje obsadzone przez PO i PSL. Gdyby udało nam się to zrobić w sposób europejski, w dzień, przestrzegając procedur, przy dobrej komunikacji z Brukselą i z przewodniczącym KE i PE, to byłby wielki walor. Nie należy dawać powodów do debaty - tłumaczył.