W nocy w siedzibie Centrum Kontrwywiadu NATO przy ulicy Chałubińskiego 3 pojawił się szef Służby Kontrwywiadu Wojskowego Piotr Bączek oraz dyrektor gabinetu ministra obrony narodowej Bartłomiej Misiewicz. Mieli nakazać oficerowi dyżurnemu opuszczenie budynku.

 

"Pełnomocnik Ministra Obrony Narodowej ds. Utworzenia Centrum Eksperckiego Kontrwywiadu NATO Bartłomiej Misiewicz wprowadził nowego p.o. dyrektora CEK NATO płk. Roberta Balę do tymczasowych pomieszczeń CEK NATO użyczonych przez Służbę Kontrwywiadu Wojskowego." - głosi lakoniczne oświadczenie zamieszczone na stronie internetowej ministerstwa.

 

Aby wejść do budynku, użyto dorobionego klucza, a oficerowi dyżurnemu wręczono dokument o przeniesieniu do rezerwy kadrowej.

 

O zdarzeniu dyżurny poinformował swojego przełożonego płk. Krzysztofa Duszę, ale po przyjeździe nie został on wpuszczony do środka. Wezwani na miejsce policjanci po konsultacjach z przełożonymi uznali, że sprawa przekracza ich kompetencje i odjechali.  - Jestem wstrząśnięty, nie stało się nic takiego, co usprawiedliwiałoby takie działania. To dalszy etap demontażu ośrodka, który działa na podstawie ustaleń NATO i pracują w nim oficerowie z Polski oraz Słowacji - mówił płk. Dusza.

 

Jak podaje "Gazeta Wyborcza", urzędnicy SKW i MON  chcieli wejść do pokojów, które zajmował personel Centrum, ale ponieważ były zaplombowane, żandarmeria odmówiła ich otwarcia.

 

Siemoniak: nocna akcja w Centrum Kontrwywiadu NATO to absolutny skandal

 

- Bezprecedensowa nocna akcja w Centrum Kontrwywiadu NATO to absolutny skandal, tracimy w wiarygodność w Sojuszu - komentuje nocne wydarzenia były szef MON Tomasz Siemoniak. Jego zdaniem, w historii NATO nie zdarzyło się coś takiego, żeby kraj członkowski zaatakował placówkę NATO. - Przedstawiciele MON zdobywali centrum eksperckie kontrwywiadu NATO, placówkę która powstała na mocy porozumienia rządów Polski i Słowacji z poparciem kwatery głównej Sojuszu. Chcę w imieniu Polski przeprosić Słowację i głównodowodzącego sił NATO, który był bezpośrednim promotorem budowy tego centrum, bo dzieją się rzeczy bezprecedensowe - mówi były szef resortu obrony.

 

W zeszłym tygodniu wobec szefa Centrum Kontrwywiadu NATO płk. Krzysztofowi Duszy wszczęto postepowanie sprawdzające w sprawie certyfikatu dostępu do informacji niejawnych, co automatycznie zawiesza działanie tego certyfikatu. Jak dowiedzieliśmy się nieoficjalnie stało się to w związku z rzekomym podejrzeniem o przekazywaniu przez niego poufnych informacji na rzecz amerykanów. Odebranie certyfikatu powoduje, że płk. Dusza został odwołany z funkcji pełnomocnika ds. Centrum Kontrwywiadu NATO. Został nim szef gabinetu politycznego MON, Batłomiej Misiewicz.

 

NATO: działania w Centrum Kontrwywiadu sprawą dla polskich władz

 

- To sprawa dla polskich władz. Centrum Eksperckie Kontrwywiadu w Polsce nie jest jeszcze akredytowane przy NATO. Generalnie, centra eksperckie są międzynarodowymi ośrodkami badawczymi, które są finansowane i obsadzane krajowo albo przez więcej krajów, i pracują razem z Sojuszem, ale nie są ciałami NATO" - poinformowało biuro prasowe Kwatery Głównej NATO w Brukseli.

 

Szydło: to suwerenna sprawa Polski

 

- Nie widzę powodu, by w sprawie Centrum Eksperckiego Kontrwywiadu NATO robić sensację - powiedziała premier Beata Szydło w Brukseli po zakończeniu szczytu UE. Dodała, że wydarzenia związane ze zmianą kierownictwa Centrum Eksperckiego Kontrwywiadu NATO "to suwerenna sprawa Polski".


- Jest komunikat MON w tej sprawie. Myślę, że zostało wszystko jasno i klarownie również wyjaśnione. To nie jest nic nadzwyczajnego - powiedziała premier. - Przychylam się do opinii NATO, które wydało komunikat, że wszystko jest w jak najlepszym porządku i nie widzę tutaj zupełnie żadnego powodu do tego, żebyśmy robili z tej sprawy sensację  - dodała premier.

 

Polsat News, PAP