- Każdy gest pokazujący gotowość polskich władz do poważnej rozmowy i tłumaczenia swego stanowiska jest lepszy, niż pójście w zaparte - ocenił Donald Tusk. Dodał, że atmosfera wokół niektórych działań rządu jest "nieszczególna" w Europie i nikt w Europarlamencie nie mówi o planach debaty na ten temat z entuzjazmem.

 

- Trudno znaleźć akceptację dla niektórych przynajmniej zapowiedzi czy działań. Wiadomo, że w Europie pozycja takich instytucji jak Trybunał Konstytucyjny jest szczególnie ceniona i właściwie cała europejska demokracja jest wrażliwa na tym punkcie - dodał.

 

Szydło spotkała się w czwartek z Schulzem na marginesie unijnego szczytu w Brukseli. Schulz ocenił w poniedziałek w wywiadzie radiowym, że sytuacja w Polsce ma charakter "zamachu stanu" i jest dramatyczna. Po spotkaniu przewodniczący PE poinformował jedynie, że rozmowa z polską premier była konstruktywna i dotyczyła współpracy pomiędzy PE a nowym polskim rządem. na Twitterze napisał: "Dialog zawsze pomaga we wzajemnym zrozumieniu także w drażliwych sprawach".

 

W podobnym tonie wypowiadał się wiceminister spraw zagranicznych Konrad Szymański, który brał udział w rozmowie. - Nie była ona nakierowana na to, aby ktokolwiek wyszedł ze spotkania niezadowolony. Podkreślaliśmy, że Polska chce bardziej uczciwej komunikacji z Parlamentem Europejskim, tak żeby polskie racje były w nim lepiej słyszane - powiedział wiceminister. Dodał też, że temat styczniowej debaty w PE o sytuacji w Polsce nie był omawiany.

 

- Powodem spotkania była wymiana opinii, jaka miała miejsce kilka dni temu. Tylko na tym obie strony się skupiały. Jesteśmy absolutnie przyzwyczajeni, być może jak mało kto w Europie, do tego, by być krytykowanym, natomiast zgłaszaliśmy wątpliwości, czy wszystkie słowa dobierane do tej krytyki są proporcjonalne i właściwe. W naszym przekonaniu nie, ale uznajemy ten etap za zamknięty -  podkreślił.

 

19 stycznia o Polsce

 

Europarlament ma rozmawiać o sytuacji w Polsce na najbliższym posiedzeniu, naprawdopodobniej 19 stycznia. Decyzja podjęto w związku z toczącym się w Polsce sporem o wybór sędziów Trybunału Konstytucyjnego.

 

Szef delegacji PO w europarlamencie Jan Olbrycht napisał na Twitterze, że za przeprowadzeniem debaty o Polsce były frakcje socjalistów, liberałów, Zieloni, a Europejska Partia Ludowa, do której należą PO i PSL, wstrzymała się od głosu.

 

Interweniował Petru i Schetyna

 

Jako pierwsi z inicjatywą zorganizowania dyskusji w PE o sytuacji w Polsce wyszli w ubiegłym tygodniu socjaliści, liberałowie oraz Europejska Partia Ludowa. Jednak zrezygnowano z tych planów. Przekonywali do tego europosłowie PO, Grzegorz Schetyna oraz lider Nowoczesnej Ryszard Petru.

  

Parlament Europejski podejmował już wcześniej podobne dyskusje, m.in. w sprawie sytuacji na Węgrzech. Europosłowie debatowali o zmianach, w tym konstytucyjnych, jakie przeprowadzał w tym kraju premier Viktor Orban.

 

PAP