Poinformował o tym zagranicznych korespondentów pragnący zachować anonimowość przedstawiciel ministerstwa finansów USA.


Podkreślił, że Stany Zjednoczone i Rosja "blisko współpracowały" w sprawie treści rezolucji i na tym etapie wszystko wskazuje, że zostanie przyjęta. USA przekonały partnerów w RB, by odnowić już istniejące sankcje ONZ nałożone na Al-Kaidę, rozszerzając je na dżihadystyczną organizację Państwa Islamskiego, która ogłosiła w ubiegłym roku kalifat na znacznym obszarze Iraku i Syrii.


Celem rezolucji jest odcięcie IS od źródeł międzynarodowego finansowania, w tym ukrócenie zysków z przemytu ropy i gazu do krajów sąsiedzkich. Jak podkreślił amerykański urzędnik, IS nie ma legalnego, bezpośredniego dostępu do międzynarodowego systemu finansowego; nie może też korzystać z banków reżimu prezydenta Syrii Baszara el-Asada, gdyż one też zostały odcięte od światowych finansów. Ale członkowie IS przemycają pieniądze przez granicę i udaje im się uzyskać dostęp do podstawowych usług - kantorów wymiany czy firm dokonujących przelewy aktywów - powiedział urzędnik.


Podkreślił, że USA od dawna współpracują w tej sprawie z wieloma krajami, ale przyznał, że zwłaszcza Jordania, Irak i Turcja muszą zrobić więcej. Jednocześnie zaznaczył, że USA "nie mają żadnych dowodów", iż ropę produkowaną na ternie IS kupuje rząd turecki, o co oskarżała Ankarę Rosja. Wiele gazu trafia natomiast do reżimu Asada. - Nie wiemy, czy to rząd Asada podpisuje kontrakty, ale koniec końców ten gaz jest wykorzystywany na terenie kontrolowanym przez reżim syryjski  - powiedział.


Rezolucja RB ONZ wezwie ponadto kraje członkowskie ONZ do wprowadzenia pełnego zakazu finansowania organizacji terrorystycznych. Tłumaczył, że USA mają już taki całkowity zakaz, ale "w innych krajach zakaz jest zbyt wąsko ograniczony do działalności stricte związanej z terroryzmem"; możliwe jest natomiast przekazywanie pieniędzy na te inne cele grup. - Przekazywanie środków na rekrutację i wszelką działalność grup terrorystycznych powinno być karane - zauważył. 


40 mln dolarów miesięcznie ze sprzedaży ropy


Główne dochody Państwa Islamskiego, które organizacja ta wydaje przede wszystkim na broń i pensje dla bojowników, to jednak nie datki z zagranicy, ale środki generowane przez tę organizację. To - jak wyjaśniał amerykański urzędnik - dochody z nielegalnego handlu ropą i gazem oraz różnego rodzaju podatków nakładanych od ludność zamieszkującą tereny kontrolowane przez IS.


Resort finansów USA nie wie, ile wynoszą dokładnie, ale szacuje je na "setki milionów dolarów" rocznie, w tym z samej sprzedaży ropy na ok. 40 mln dolarów miesięcznie - powiedział urzędnik. Zastrzegł jednocześnie, że te dochody powinny maleć także ze względu na bombardowania międzynarodowej koalicji, których celem jest coraz częściej infrastruktura energetyczna w IS, w tym samochody transportujące ropę.

 

Urzędnik USA podkreślił, że intencją USA jest, by rezolucja została wdrożona. - Nie może być tylko dokumentem do wydrukowania i podziwiania; musi zostać wdrożona - zaznaczył. Ma za to odpowiadać specjalny zespół ekspertów ONZ, który kontroluje banki i inne instytucji finansowe w krajach członkowskich.

 

PAP