Od początku spotkania z Rosją polska defensywa działała bez zarzutu, dzięki czemu w 10. minucie biało-czerwone prowadziły 4:1. Świetnie broniła bohaterka ćwierćfinału z Węgrami - Anna Wysokińska.

 

Gorzej było w ataku…

 

Pod własną bramką Rosjanki zaprezentowały twardą grę, zmuszały biało-czerwone do błędów i w 19. minucie doprowadziły do wyrównania 6:6.

 

Chwilę później swoje czwarte trafienie w tym spotkaniu zanotowała najmłodsza w polskiej ekipie 20-letnia Monika Kobylińska. Do przerwy obraz gry się nie zmienił. Polki prowadziły 11:9.

 

Drugą połowę biało-czerwone rozpoczęły od serii prostych, technicznych błędów. Przeciwniczki szybko wyrównały (11:11), ale po chwili sytuacja znów się odwróciła i trzy trafienia z rzędu były dziełem podopiecznych trenera Kima Rasmussena.

 

Wtedy nastąpił kryzys w polskich szeregach...

 

Rosjanki wzmocniły obronę, dogoniły biało-czerwone 15:15, a po chwili wyszły na prowadzenie. Rzuciły pięć bramek z rzędu i na kwadrans przed końcem wygrywały 17:15.

 

Nadzieję w serca polskich kibiców wlała Agnieszka Kocela. Po jej dwóch indywidualnych akcjach znów był remis.  

 

Podgrzana atmosfera

 

Od tej pory gra toczyła się bramka za bramkę, a o wyniku zdecydować mógł każdy najdrobniejszy błąd. Polskiej  ekipie coraz mniej podobały się decyzje podejmowane przez sędzie z Norwegii. Co chwila któraś z Polek wędrowała na ławkę za karę, a "Sborna" wykonywała rzut karny.

 

Ostatnie pięć minut, od stanu 20:20, to wojna nerwów. Po obu stronach mnożyły się proste błędy w ataku i wynik nie zmieniał się. Kluczowa okazała się interwencja Weroniki Gawlik, która minutę przed końcem obroniła groźny rzut rywalek. Piłka trafiła w ręce Moniki Kobylińskiej, która zaliczyła ostatnie trafienie w meczu. Po chwili Gawlik ponownie obroniła rzut i Polki awansowały do półfinału.

 

Rosjanki mają w dorobku cztery tytuły mistrza świata (2003, 2005, 2007 i 2009), wicemistrzostwo olimpijskie (2008) oraz trzy medale mistrzostw Europy (brąz - 2000 i 2008 i srebro - 2006).

 

Czas na rewanż

 

Polki przed dwoma laty sprawiły wielką niespodziankę i zajęły czwarte miejsce w MŚ w Serbii. W Danii ponownie zaskoczyły. Najpierw w 1/8 finału pokonały znacznie lepiej spisujące się wcześniej Węgierki 24:23, a dziś wygrały z Rosją.

 

W piątek mecz z Holandią. Obie ekipy spotkały się 11 grudnia w meczu grupowym. Wówczas wyraźnie lepsze były rywalki, które wygrały 31:20.

 

PAP