Tureckie media nie kryją, że jest to odpowiedź Ankary na wcześniejsze działania Moskwy, która zatrzymała jednostki pływające pod turecką banderą. Według rosyjskich mediów Moskwa nie ma oficjalnego potwierdzenia o aresztowaniu rosyjskich statków.

 

Rosjanie zatrzymali osiem statków pływających pod turecką banderą.

 

"Liczba tureckich statków, na które nałożono areszt wyniosła 15 grudnia osiem" - informowały anonimowe tureckie źródła dziennik "Hurriyet". Wcześniej mówiło się o pięciu jednostkach. Zdaniem tych samych rozmówców władze Turcji nie chciały najpierw zdecydowanie odpowiadać na te posunięcia, licząc, że Rosja zmieni swoje postępowanie. Jednak działania Moskwy zmusiły Ankarę do odpowiedzi.

 

Według tureckich mediów władze obu krajów prowadzą już rozmowy na temat rozwiązania problemu. "Na razie nie wiadomo, gdzie i kiedy dojdzie do spotkania. Jednak strony konfliktu wykazały się chęcią do rozwiązania tych kwestii" - tłumaczyły źródła dziennika "Hurriyet".

 

"Nasze jednostki pływają normalnie"

 

Tymczasem rosyjska agencja RIA-Nowosti pisze, że nie ma oficjalnego potwierdzenia ze strony Moskwy o tym, że doszło do zatrzymania rosyjskich statków.

 

"Nie mamy informacji o nielegalnym nałożeniu aresztu na rosyjskie statki. Na Morzu Czarnym nasze jednostki pływają normalnie. (...) Nie otrzymaliśmy skargi, że ktoś został nieprawidłowo zatrzymany" - powiedział RIA-Nowosti konsul generalny Rosji w mieście Trabzon w północno-wschodniej Turcji.

 

Napięcie w stosunkach turecko-rosyjskich utrzymuje się od 24 listopada, gdy tureckie myśliwce zestrzeliły rosyjski bombowiec Su-24. Władze w Ankarze twierdzą, że maszyna wtargnęła w turecką przestrzeń powietrzną, czemu Moskwa zaprzecza. Jednym z elementów ochłodzenia wzajemnych stosunków jest dekret prezydenta Rosji Władimira Putina, wprowadzający w życie kroki odwetowe wobec Turcji, głównie o charakterze gospodarczym. M.in. wprowadzono embargo na turecką żywność.

 

PAP