- Nigdy w karierze nie czułam się tak, żeby nogi uginały się pode mną ze zmęczenia. Zagrałyśmy rewelacyjne spotkanie. Walczyłyśmy do ostatniej kropli potu, do ostatniego tchu. Jesteśmy dumne, że mogłyśmy dostarczyć rodakom tyle radości - powiedziała rozgrywająca drużyny narodowej i HC Lipsk.

 

O sobie nie czytają

 

Biało-czerwone nie śledzą doniesień z kraju oceniających ich grę. Złożyły nawet w tej sprawie przyrzeczenie.

 

- Przysięgłyśmy sobie przed pierwszym meczem, że odkąd zaczniemy grę na mistrzostwach nie spoglądamy na żadne informacje sportowe, jakie można znaleźć w internecie. I to bez względu na to czy gramy dobrze, czy źle. Doszłyśmy do wniosku, że oczekiwania Polaków mogą być dla nas balastem - zdradziła Kudłacz-Gloc.

 

Trener biało-czerwnonych, Duńczyk Kim Rasmussen podkreślał wzorową atmosferę w zespole. - Byliśmy jednością w tym meczu, każdy wspierał każdego. Widać, jesteśmy dobrzy, skoro po raz drugi z rzędu, nie należąc do grona faworytów, znaleźliśmy się w czołowej czwórce mistrzostw świata - cieszył się szkoleniowiec.

 

Energia z ławki

 

W meczu z Rosją Rasmussen docenił postawę rezerwowych.  - Nie zagraliśmy dziś zbyt wieloma zawodniczkami. Te, które siedziały na ławce odegrały wielką rolę. Dawały mnóstwo energii tym, które walczyły na boisku - powiedział.  

 

Jedną z bohaterek spotkania była Weronika Gawlik, która obroniła kilka groźnych rzutów w ostatnich minutach gry. - To fajne uczucie wejść w końcówce meczu i pomóc drużynie. Kiedy wiesz, że przed tobą stoi sześć dziewczyn, które robią wszystko, żeby rywalki nie dopuścić do rzutu, to bronienie staje się łatwiejsze - przyznała bramkarka.

 

- W ostatnich mistrzostwach byłyśmy za bardzo spięte. Teraz staramy się rozluźnić i grać piękną piłkę ręczną. Monika Kobylińska bardzo dużo wniosła do drużyny, bardzo ciężko pracuje i będziemy ją namawiać, żeby dalej szła tą drogą - komplementowała najmłodszą zawodniczkę w kadrze Kinga Achruk, rozgrywająca.

 

PAP