Strajk w JSW, podczas którego w kopalniach wstrzymano wydobycie, rozpoczął się 28 stycznia. Powodem było ogłoszenie przez zarząd planu oszczędnościowego uzasadnianego potrzebą poprawy kondycji firmy.  Strajk zawieszono 13 lutego, wydobycie wznowiono 16 lutego.  

Według różnych wyliczeń, straty spowodowane akcją protestacyjną wyniosły 200-400 mln zł.

 

Zawiadomienie do prokuratury - jeszcze przed zakończeniem strajku - złożyły trzy organizacje: Pracodawcy RP, Stowarzyszenie Emitentów Giełdowych i Stowarzyszenie Inwestorów Indywidualnych. Dotyczyło ono kierowania nielegalnym strajkiem przez liderów ośmiu central związkowych działających w JSW.

 

Nielegalny, bo nie było przedmiotu sporu 

 

Zdaniem autorów doniesienia, strajk był nielegalny, ponieważ gdy został ogłoszony nie istniał już przedmiot prowadzonego w spółce sporu zbiorowego (chodziło o przywrócenie posiłków regeneracyjnych, tzw. flapsów, dla pracowników powierzchni). Związkowcy zgłosili wprawdzie nowe postulaty, ale odbyło się to już po wszczęciu strajku, bez wymaganej ustawą procedury rokowań oraz mediacji; ponadto związkowcy wszczynając strajk nie zawiadomili zarządu spółki o planowanej akcji strajkowej - argumentowali.

 

Strajk za nielegalny uważał ówczesny zarząd JSW, według którego każdy dzień protestu oznaczał 27 mln zł strat. Kilka dni przed zakończeniem protestu gliwicki sąd, na wniosek JSW, wydał postanowienie, w którym zakazał związkowcom "działań wyrządzających szkodę" spółce.

 

Nielegalny, choć merytorycznie słuszny

 

W sobotę gliwicka prokuratura poinformowała o umorzeniu śledztwa w sprawie strajku w JSW. 

 

Zdaniem prokuratury, sam spór zbiorowy w JSW - który rozpoczął się od uchwały zarządu ws. ograniczenia posiłków regeneracyjnych - został wszczęty zgodnie z prawem. - Natomiast do działań niezgodnych z prawem doszło już w fazie strajku - powiedział rzecznik Prokuratury Okręgowej w Gliwicach Piotr Żak.

 

Prokuratura oceniła, że strajk był „nielegalny - mimo że merytorycznie słuszny". Nielegalny dlatego, że w przypadku pozostałych postulatów nie zachowano trybu przewidzianego w Ustawie o rozwiązywaniu sporów zbiorowych - bez m.in. negocjacji, co pozbawiało pracodawcę szansy odniesienia się do żądań związkowców.

 

Nie wiedzieli, że łamią prawo  

 

Jednak prokuratura umorzyła śledztwo, bo w myśl przepisów sprawca takiego przestępstwa, czyli organizator nielegalnego strajku, musi działać umyślnie. Tymczasem prokuratura uznała, że organizatorzy strajku nie zdawali sobie sprawy z łamania prawa.

 

- W przekonaniu tych osób ten strajk był legalny. To nie są wykwalifikowani prawnicy. Nie można im przypisać, że wiedzieli lub co najmniej godzili się na to, że kierują nielegalnym strajkiem - powiedział prok. Żak.

 

Podsumował, że „w sferze przedmiotowej doszło do naruszenia ustawy, natomiast w działaniu organizatorów strajku nie było znamion umyślności, które są konieczne, by przypisać im takie przestępstwo". Decyzja o umorzeniu śledztwa nie jest prawomocna.

 

Przyzwolenie na łamanie prawa  

 

- Ze zdumienia szeroko otworzyliśmy oczy. Uzasadnienie wskazuje, że prokuratura dokonała oceny, czy strajk był merytorycznie słuszny - powiedział polsatnews.pl Michał Masłowski, wiceprezes Stowarzyszenia Inwestorów Indywidualnych komentując umorzenie śledztwa.

 

- Policja i prokuratura powinny pilnować, czy prawo jest w Polsce przestrzegane i ścigać przestępców. Nie do nich należy ocena, czy związkowcy strajkowali w słusznej sprawie, czy nie. To budzi zdziwienie - dodał. 


Odniósł się również do uzasadnienia prokuratury, że organizatorzy strajku nie zdawali sobie sprawy z łamania prawa. - To wyłom w murze. Czy teraz każdy obywatel dostaje przyzwolenie na łamanie prawa? - zastanawiał się Masłowski. 


Wiceprezes SII podkreślił, że nieznajomość prawa nie zwalnia od jego przestrzegania. - Mógłbym zrozumieć obcokrajowców, którzy przyjechali z zupełnie odmiennego systemu prawnego, ale nie górników - powiedział.

 

Decyzja za 2-3 dni

 

- Takiego bełkotu dawno nie słyszałem - powiedział polsatnews.pl Andrzej Malinowski, prezydent Pracodawców RP. - Rozumiem, że mogę pojechać na Śląsk, kopnąć prokuratora i złożyć oświadczenie, że nie wiedziałem, iż to przestępstwo, i że był to jedynie wyraz mojego oburzenia na decyzję prokuratora.


Malinowski przypomniał, że strajk ogłoszono po ogłoszeniu przez władze jastrzębskiej spółki o ograniczeniu w fundowaniu posiłków regeneracyjnych. Zarząd JSW wycofał się  z tej decyzji, ale liderzy związkowi postanowili strajk kontynuować. 


Stowarzyszenie Inwestorów Indywidualnych i Pracodawcy RP nie wykluczają odwołania od decyzji prokuratury. - Potrzebujemy dwóch, trzech dni na konsultacje i podjęcie decyzji - powiedział Michał Masłowski.

 

Andrzej Malinowski zapowiedział, że na najbliższym posiedzeniu prezydium swojej organizacji będzie wnioskował o złożenie takiego odwołania.

 

polsatnews.pl