Szef ekipy AGH prof. Janusz Madej z Wydziału Geologii, Geofizyki i Ochrony Środowiska przypomniał, że jego ekipa przebadała teren, gdzie miałby być ukryty skład kolejowy, tzw. metodą magnetyczną, wykorzystującą pomiary ziemskiego pola magnetycznego. Dodatkową metodą była tzw. metoda grawimetryczna. Śledzi ona zmiany wartości generowanych w stałym otoczeniu przez puste przestrzenie.


- Według naszych badań być może tunel jest, ale pociągu na tym terenie nie ma - powiedział prof. Madej.


Przed specjalistami z AGH swój raport z badań przedstawiła firma Piotra Kopera i Andreasa Richtera. Poszukiwacze ci na początku sierpnia zgłosili odnalezienie "złotego pociągu".


"W gruncie wykryto anomalie. Potrzebne badania"


Koper powiedział podczas prezentacji raportu, że wyniki badań przeprowadzonych m.in. dwoma georadarami wskazują, że w przebadanym gruncie występują anomalie, mogące świadczyć o tym, że pod ziemią jest skład kolejowy z czasów II wojny światowej. - Wykryliśmy tunel, wyraźnie widać wejście od tunelu - przekonywał Koper.


Dr Adam Szynkiewicz, który w zespole Kopera prowadził badania jednym z georadarów, potwierdził, że urządzenie wykazało anomalie. - Występują one pomiędzy liniami tunelu lub liniami murów. Nie wiem, co to jest, tu potrzeba kolejnych badań - mówił Szynkiewicz.


"Złoty pociąg to legenda"


Obie ekipy w listopadzie niezależnie od siebie prowadziły nieinwazyjne badania terenu, na którym rzekomo ma być ukryty niemiecki pociąg z czasów wojny.


Pod koniec września teren został przebadany przez wojsko pod kątem saperskim, radiacyjnym i chemicznym. Nie znaleziono materiałów niebezpiecznych.


Według mediów w okolicach Wałbrzycha miałby się znajdować ukryty pociąg z II wojny światowej. Podawano m.in., że może chodzić o legendarny zasypany pociąg ze złotem i kosztownościami, wywiezionymi pod koniec wojny z Wrocławia.


Były generalny konserwator zabytków Piotr Żuchowski wyrażał w sierpniu przekonanie, że "złoty pociąg" istnieje "na ponad 99 procent". Jednak zdaniem części ekspertów "złoty pociąg" - przynajmniej z takim ładunkiem - to legenda. 

 

PAP