Obowiązek rejestracji ma dotyczyć dronów o wadze między pół funta a 55 funtów (ok. 230 g - ok. 25 kg). Ich właściciele będą musieli je rejestrować od 21 grudnia na specjalnie utworzonej w tym celu federalnej stronie internetowej, podając numer identyfikacyjny statku powietrznego. Przy okazji będą musieli zapoznać się z ograniczeniami w użytkowaniu dronów, np. w pobliżu lotnisk czy miejsc użytku publicznego.


Jeśli posiadaczami dronów są dzieci, to obowiązek rejestracji spada na rodziców. Taka rejestracja ma kosztować 5 dolarów, ale przez pierwszy miesiąc będzie bezpłatna.


Minister transportu USA Anthony Foxx już w październiku zapowiedział przyjęcie nowych regulacji w sprawie dronów, cieszących się coraz większą popularnością wśród Amerykanów; są wykorzystywane do najróżniejszych celów, od akrobacji sportowych po realizację filmów z wysokości. Na rynku jest też wiele dronów zabawek.


Milion dronów trafi pod choinkę


FAA spieszyła się z przygotowaniem rejestru, tak by mógł zacząć obowiązywać jeszcze przed szaleństwem zakupów z okazji Bożego Narodzenia. Szacuje się, że ponad 1 mln dronów może trafić w tym roku jako prezent pod choinkę.


Coraz więcej wypadków i incydentów z udziałem dronów


Rejestr to reakcja na coraz liczniejsze w USA wypadki z użyciem cywilnych dronów. Tylko do 9 sierpnia FAA zanotowała w tym roku 650 nieuprawnionych lotów; w całym ubiegłym roku było ich zaledwie 238. Zdarzało się, że drony należące do osób prywatnych przeszkadzały odpowiednim służbom w gaszeniu pożarów oraz w udzielaniu pomocy ofiarom innych zagrożeń.


Niedawno w stan oskarżenia postawiono też właściciela drona, który latał w samym centrum Waszyngtonu, kilkaset metrów od Białego Domu. Ponadto podczas ostatnich mistrzostw US Open tenisiści musieli przerwać grę z powodu ingerencji drona.


Rejestr ma ułatwić pociągnięcie do odpowiedzialności właścicieli zdalnie sterowanych bezzałogowych maszyn latających w przypadku niebezpiecznego ich użycia. Jak tłumaczył niedawno minister Foxx, rejestracja dronów pomoże też zbudować kulturę odpowiedzialności, zwłaszcza w przypadku nowych użytkowników, którzy nie mają doświadczenia dotyczącego funkcjonowania w amerykańskiej przestrzeni powietrznej. Ma to zwiększyć bezpieczeństwo publiczne - zarówno w powietrzu, jak i na ziemi.


PAP