Piotr H., który domagał się zadośćuczynienia, zapowiedział, że złoży apelację.  – Będę dochodził swoich roszczeń. Jestem zdecydowany kontynuować sprawę – powiedział dziennikarzom.

 

Kontynuowany będzie również wątek przeprosin, jakich domagał się w sądzie. Sąd zdecydował o dalszym prowadzeniu sprawy w tym zakresie. - Słowo przepraszam padło tylko w prywatnej rozmowie z biskupem lubelskim Stanisławem Budzikiem, było to ubolewanie za zachowanie księdza - zaznaczył Piotr H.

 

34-latek uważa, że takie przeprosiny nie wystarczą. Podkreślił, że potrzebne jest zadośćuczynienie dla wszystkich ofiar molestowania przez księży. – Uważam, że Kościół powinien podnieść ten problem i w ten sposób się oczyścić. Krzywda miała miejsce i powinno być zadośćuczynienie - podkreślił.

 

Pół miliona zadośćuczynienia

 

Piotr H. wniósł w maju pozew do wydziału cywilnego sądu, o zasądzenie na jego rzecz 500 tys. zł tytułem zadośćuczynienia za doznaną krzywdę, w związku z naruszeniem jego dóbr osobistych, w szczególności naruszenia jego godności osobistej. Domagał się, aby kwotę tę solidarnie zapłacili ks. Walerian S. który - jak twierdzi Piotr H. - dopuszczał się molestowania oraz Archidiecezja Lubelska.

 

Do molestowania, według Piotra H., dochodziło w latach 1982-94, kiedy był chłopcem; najczęściej w okresie, gdy miał 13, 14 lat. Ksiądz Walerian S. był znajomym rodziny H.

 

Pozwany ksiądz, obecnie 82-letni, emerytowany już prof. KUL (od 2003 r. nie pracuje na uczelni), nie przyznaje się do winy. Nie był obecny w sądzie.

 

Przedawnienie przestępstwa

 

Prokuratura nie prowadziła w tej sprawie śledztwa, bo z punktu widzenia prawa karnego doszło do przedawnienia przestępstwa. Termin przedawnienia w czasie, gdy zdarzenia te miały miejsce, wynosił 10 lat. - 10 lat upłynęło już 10 lat temu. Zdarzenie sprzed 20 lat uległo przedawnieniu w sposób niewątpliwy - tłumaczył adwokat Andrzej Maleszyk reprezntujący Archidiecezję Lubelską.

 

Z drugiej strony pełnomocnik Piotra H. adwokat Jarosław Głuchowski powiedział, że przepisy dotyczące przedawniania przestępstw seksualnych wobec małoletnich pokrzywdzonych były wielokrotnie zmieniane, a sąd ze względu na charakter sprawy może ją rozpoznawać nawet mimo przedawnienia. - Ta sprawa zasługuje na rozpoznanie ze względu na szczególny charakter. Tu chodzi o ludzką godność, która została zdeptana przez kapłana, profesora, przyjaciela rodziny. Godność ludzka należy do wartości zasługujących na najwyższą ochronę - powiedział Głuchowski.

 

PAP, Polsat News