Mecz rozpoczął się od znakomitej akcji piłkarzy Cracovii, którzy wymienili cztery szybkie podania na połowie Korony zwieńczone bramką Rakelsa. Kielczanie natychmiast rzucili się do odrabiania strat i jeszcze przed upływem pierwszego kwadransa mieli dwie okazje do wyrównania. W 11. minucie ładnie uderzył Vlastimir Jovanovic, ale ponad poprzeczką. Trzy minuty później Airam Crabera, mając przed sobą tylko Grzegorza Snadomierskiego, próbował go przelobować. Również bez powodzenia.

 

"Główki" Cabrery

 

Korona dopięła swego w 19. minucie. Po zagraniu z lewej strony Kamila Sylwestrzaka, Cabrera - mimo asysty dwóch obrońców - głową skierował piłkę do siatki. Po zmianie stron pierwsze groźnie zaatakowały "Pasy". W 54. minucie sytuację sam na sam zmarnował Mateusz Centarski. Niewykorzystana sytuacja zemściła się 4 minuty później, kiedy Airam Cabrera ponownie zdobył bramkę po strzale głową. Znów podał mu Sylwestrzak.

 

W 65. minucie Rymaniak sfaulował w polu karnym Cracovii Bartłomieja Pawłowskiego. Szansę na hat-tricka miał Cabrera. Hiszpan z 11 metrów uderzył jednak za lekko i Sandomierski obronił. Wynik meczu 10 minut przed końcem ustalił Rakels po podaniu Budzińskiego.

 

Imponująca seria Rakelsa

 

- Daliśmy się dwa razy skontrować jak dzieci i musieliśmy odrabiać straty. Z drugiej strony, gdy się przegrywa w trakcie spotkania 1:2 i ma się rzut karny przeciwko sobie, to punkt trzeba szanować. Przed meczem mieliśmy większe apetyty, ale ten punkt w ostatecznym rozrachunku będzie ważny. Chciałbym, aby udało się zatrzymać przez zimę w naszym klubie Denissa Rakelsa. Jednak nie do mnie należy kierować pytanie o to - powiedział po spotkaniu trener Cracovii Kraków, Jacek Zieliński. Dennis Rakels strzelił w 6 ostatnich meczach 8 bramek.

 

- W pierwszych minutach straciliśmy bramkę i musieliśmy gonić wynik. Kosztowało nas to dużo sił, dlatego w końcówce zrobiliśmy zmiany na zawodników bardziej defensywnych. Airam Cabrera był wyznaczony w naszym zespole do strzelania karnego - podsumował Marcin Brosz, trener Korony.

 

Po 20. kolejkach liderem Ekstraklasy pozostaje Piast Gliwice, który ma 5 punktów przewagi nad Legią Warszawa i 7 nad Cracovią.

 

PAP