Zamieszanie wokół Trybunału trwa. W czwartek po południu szefowa kancelarii premiera Beata Kempa wysłała do prezesa TK prof. Andrzeja Rzeplińskiego pismo stwierdzające, że publikacja wyroku Trybunału z 3 grudnia została wstrzymana. Dziś Kempa ponownie broniła swoich racji mówiąc, że miała prawo "wysłać pismo urzędowe do prezesa TK" w związku z tym, że Trybunał orzekał w niepełnym składzie.

 

- Nie ja pobiegłam do mediów z pismem urzędowym. Mogło to wyjść tylko od strony, która otrzymała pismo – komentowała sprawę szefowa KPRM. Jej zdaniem prezes Rzepliński "nie potrafi się przyznać do błędu”. – Naprzód sam prezes postanowieniem z 18 listopada uznał, że sprawa jest doniosła i ma być orzekana w pełnym składzie, a potem przeciera oczy, że tego składu pełnego jeszcze nie ma – dodała.

 

Kempa wyraziła nadzieję, że prezes Rzepliński "przestanie rozmawiać przez media" i uzna te kwestie. Wielokrotnie pytana o to, kiedy orzeczenie zostanie opublikowane odpowiedziała, że "mamy jeszcze czas".

 

Komentując sobotnią demonstrację ws. kryzysu wokół TK, organizowaną przez Komitet Obrony Demokracji, szefowa kancelarii premiera oceniła, że  demokracja w Polsce nie jest zagrożona, a "ci, którzy wyszli w sobotę na ulice dali temu wyraz". - Oni dali się podpuścić Platformie i innym lewicowym partiom – oceniła.

 

"Brnie w stronę trochę bardziej ogarniętego Palikota"

 

Szefowa KPRM oceniła też postawę szefa Nowoczesnej Ryszarda Petru. - Jestem mocno zaskoczona. Byłam pewna, że Nowoczesna będzie trochę inna od Platformy, że będzie wreszcie okazja w polskim parlamencie dyskutować z konstruktywną opozycją – mówiła. Jej zdaniem Petru "brnie w stronę trochę bardziej ogarniętego Palikota". - Te wszystkie okrzyki o szaleńcach to jest jakaś histeria. Ci panowie zapomnieli, że o wyniku wyborczym przesądził naród. To, że są przeciwni większości, nie znaczy, że demokracja jest zagrożona – podsumowała.

 

"Złośliwy język wyznawców Platformy"

 

Posłanka odniosła się również do jednego z transparentów na sobotniej manifestacji: "Saska przeprasza za Kempę". -  Saska Kępa jest przez "ę" - zwróciła uwagę. Jej zdaniem nie była to gra słów, a "czysta złośliwość". - Ja takich złośliwości ze strony wyznawców Platformy Obywatelskiej doznawałam wiele, specjalnie się nimi nie przejmuję. Jest to niegrzeczne, ja nigdy nie grałam nazwiskami innych osób - dodała.

 

Polsat News