Według obrońców, oskarżenie koncentruje się na siedmiu postach, które Pu Zhiqiang umieścił na swoich blogach, w których krytykował prowadzoną przez władze politykę wobec mniejszości etnicznych Tybetańczyków i Ujgurów w położonym na zachodzie Chin regionie Xinjiang. W swych postach umieszczonych na chińskim odpowiedniku Twittera, serwisie Sina Weibo, Pu Zhiqiang ostro skrytykował też wymienionych z nazwiska kilku przedstawicieli władz.

 

 

Pu Zhiqiang spędził przed procesem 19 miesięcy w areszcie; w razie uznania go za winnego grozi mu do 8 lat więzienia. Jest on znanym w Chinach obrońcą swobody wypowiedzi. Reprezentował m. in. znanego dysydenta Ai Wieweia oskarżonego o oszustwa podatkowe. 

 

Proces, który toczy się w warunkach zaostrzonych środków bezpieczeństwa, został już skrytykowany przez międzynarodowe ugrupowania broniące praw człowieka jako mający charakter prześladowania politycznego. Policja uniemożliwiła dziennikarzom i zagranicznym dyplomatom  wejście na salę sądową. 

 

Reuter podkreśla, że prześladowania osób aktywnych w obronie praw człowieka i swobody wypowiedzi nasiliły się od po objęciu władzy w 2013 r. przez prezydenta Xi Jinpinga.

 

"Proces Pu jest wyjątkowo ważny, czymś w rodzaju papierka lakmusowego" - powiedziała Maya Wang z organizacji Human Rights Watch. "Jeśli postąpią wobec niego okrutnie, to będzie to świadczyło o dalszej eskalacji wrogości władz wobec aktywistów broniących praw człowieka".

 

Amnesty International opublikowała oświadczenie oskarżające władze chińskie o wiele "proceduralnych uchybień" w sprawie Pu Zhiqianga, m.in. zbyt długi okres aresztu tymczasowego, brak wystarczającej opieki medycznej oraz odmowę prokuratury zaznajomienia adwokatów oskarżonego z materiałem dowodowym.

 

PAP