Wojciechowski wyraził na antenie swoje wątpliwości dotyczące spontaniczności organizatorów protestu Komitetu Obrony Demokracji. Zauważył, że na czele marszu szli "liderzy polityczni". - Trochę zaskakujące było to, że marsz w obronie konstytucji, demokracji, na jego czele szli ci, którzy łamali konstytucję, którzy są odpowiedzialni za ten konflikt - wyjaśnił mając na myśli polityków PO.

 

- To dziwna sytuacja, kiedy złodziej krzyczy "łapaj złodzieja". To politycy PO stworzyli ten problem - powiedział w kontekście sporu o Trybunał Konstytucyjny. - Kto Platformie kazał zmieniać ustawę w czerwcu? - pytał dalej Wojciechowski. - Gdyby nie te ruchy, nie byłoby tego konfliktu. Ze strony PiS nic Trybunałowi, ani demokracji nie zagraża - zapewnił.

 

"Szacunek dla większościowej woli narodu"

 

Dzień po marszu KOD odbędzie się organizowany przez Prawo i Sprawiedliwość Marsz wolności i solidarności. Jego uczestnicy zbiorą się o godz. 13:00 na warszawskim pl. Trzech Krzyży.

 

- Wiem, że wielu Polaków wybiera się na ten marsz. To po pierwsze przypomnienie rocznicy stanu wojennego, ale to będzie też wyrażenie szacunku dla większościowej woli narodu - powiedział Wojciechowski. Według niego większość narodu wyraziła swoją wolę w wyborach prezydenckich i parlamentarnych, które zakończyły się zwycięstwem Andrzeja Dudy i PiS. - Polacy, którzy przyjadą na ten marsz, będa głosem za tymi zmianami. Wiem, ze jest ogromna wola wzięcia udziału w tym marszu. Trzeba uszanować większościowy wybór Polaków i trzeba dokonać w Polsce zmian - podkreślił.

 

- Dzisiaj (trwa - przyp. red.) obrona sądów, trybunałów, którym nic nie zagraża. Ci, ktorzy krzyczą w obronie sądów, zapominają o krzywdach, jakie spotykają Polaków ze strony sądownictwa. To nie jest tak, że nieomylna jest władza sądowa, że jest pięknie, że demokracja kwitnie. Z tamtej strony są zagrożenia dla zwykłych ludzi. My się o nich upominamy - podsumował europoseł.

 

Polsat News