W marszu wolności i prawdy w mediach pod siedzibą Gazety Wyborczej zebrali się także członkowie Krucjaty Różańcowej. Obecny był także ks. Stanisław Małkowski, który wraz z obecnymi ludźmi modlił się za rzetelność dziennikarską i prawdę w mediach. Inicjatorem manifestacji był Ruch Kontroli Wyborów.


Akcja nie pozostała bez odpowiedzi dziennikarzy Gazety Wyborczej. Z redakcji dochodziła głośna muzyka m.in. piosenki Jacka Kaczmarskiego. Dziennikarze wyszli także do zebranych ludzi, częstowali ich herbatą i rozrzucili ulotki, na których zapisany był m.in. artykuł 14 Konstytucji, zawierający zapis o niezależności prasy i środków masowego przekazu. Na budynku redakcji znajdują się także transparenty, np. "Polska mowa – wolność słowa".


Manifestujący są jednak zdania, że w mediach jest zbyt dużo kłamstwa, co prowadzi do podziału Polaków. Zebrani ludzie sprzeciwiają się także manipulacjom informacjami. Zdaniem protestujących Telewizja Polska i Polskie Radio, jako zarządzane przez ministra Skarbu Państwa, powinny zostać postawione w stan upadłości i systematycznie likwidowane, a w ich miejsce powinny zostać powołane narodowe media.

 

Spod siedziby Gazety Wyborczej demonstranci przeszli pod gmach Telewizji Polskiej. Tam odśpiewali "Boże, coś Polskę" i również modlili się w intencji dziennikarzy i mediów. Po godzinie 18:00 zgromadzenie zostało rozwiązane, a manifestanci powoli zaczęli się rozchodzić.