Unijny podatek od transakcji finansowych coraz mniej realny

Biznes
Unijny podatek od transakcji finansowych coraz mniej realny
Flickr/Michael Fleshman/CC BY-SA 2.0

W UE jak na razie nie udało się wprowadzić podatku od transakcji finansowych, a grupa państw, która miała nawiązać wzmocnioną współpracę w tej sprawie stopniała. Polska - mimo nadziei ze strony Komisji Europejskiej - też nie zamierza iść w tym kierunku.

Podatek od transakcji finansowych (FTT) określa się mianem "podatku Tobina" (od nazwiska noblisty z ekonomii Jamesa Tobina, który proponował opodatkowanie krótkoterminowych transakcji na rynkufinansowym). W krajach anglosaskich nazywa się go także "podatkiem Robin Hooda" (który zabierał bogatym i dawał biednym), gdyż dotyczy tylko zamożnych, których stać na inwestycje w sektorze finansowym.

 

W 2011 r. Komisja Europejska proponowała taki podatek w całej Unii, ale wobec braku porozumienia wszystkich krajów, nad jego wprowadzeniem zaczęło dyskutować 11 krajów unijnych. W tej grupie znalazły się cztery największe gospodarki strefy euro (Francja, Niemcy, Włochy i Hiszpania). Ostatnio zrezygnowała z tego Estonia (uznając, że jest to dla niej nieopłacalne), wobec czego grupa liczy już tylko 10 państw. Jeśli wykruszą się jeszcze dwa kolejne, to tzw. wzmocnionej współpracy nie będzie (potrzeba do tego co najmniej 9 krajów).

 

Do kompromisu w tej sprawie było ponoć blisko. Komisarz UE ds. gospodarczych i finansowych Pierre Moscovici jeszcze w poniedziałek twierdził, że jest podstawa do porozumienia.

 

Po spotkaniu ministrowie finansów z krajów, które chcą wzmocnionej współpracy, przedstawili propozycję swoim kolegom z innych państw UE. Według medialnych przecieków chcieli, by wszystkie transakcje akcjami, włączając w to handel w ciągu dnia (intraday trade), były opodatkowane.  Z kolei jeśli chodzi o instrumenty pochodne (np. opcje walutowe czy kontrakty terminowe), to ich opodatkowanie miało być oparte na "jak najszerszej bazie", ale bez wpływu na rządowe obligacje emitowane przez państwa unijne.

 

Polska nie chce „podatku Robin Hooda”

 

Jeszcze dwa tygodnie temu KE miała nadzieję, że Polska pod nowymi rządami również może być zainteresowana wprowadzeniem takiego podatku . Nadzieje te rozwiał jednak minister finansów Paweł Szałamacha, który oświadczył we wtorek w Brukseli, że w przypadku Polski "FTT nie jest na stole". PiS zamiasttego typu podatku, który był rozważany w kampanii wyborczej, chce wprowadzić podatek bankowy (od aktywów banków). Projekt w tej sprawie trafił w ubiegłym tygodniu do Sejmu.

 

Podatki typu FTT  funkcjonują  m.in. we Włoszech i we Francji,Ich przeciwnicy przekonują, że taki podatek powoduje ucieczkę kapitału na inne rynki finansowe.

 

PAP

ptw

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze