Front Narodowy (FN) pod przywództwem Marine Le Pen uzyskał w pierwszej turze najlepszy wynik w skali kraju (28 proc.). W dogrywce  liczy na zdobycie kilku z 13 regionów w kontynentalnej Francji, bazując na odrzuceniu przez wyborców tradycyjnych partii, niezdolnych do - jak twierdzi - do rozwiązania problemów gospodarczych, oraz na rosnącej wśród Francuzów niechęci do przybywających coraz liczniej do ich kraju imigrantów.

 

W skali kraju drugi wynik uzyskali Republikanie (27 proc.), a trzeci Partia Socjalistyczna (23 proc.). Aby utrudnić zwycięstwo Frontu socjaliści ogłosili "blokadę republikańską", czyli wycofanie się w wyścigu w dwóch regionach: Nord-Pas-de-Calais-Pikardia (północ), gdzie zwyciężyła Marine Le Pen, i Prowansja-Alpy-Lazurowe Wybrzeże (południe), gdzie wygrała jej siostrzenica Marion Marechal-Le Pen. Mówiąc o poważnym poświęceniu, sekretarz PS Jean-Christophe Cambadelis zaznaczył, że "socjaliści nie zasiądą w tych regionach w ciągu najbliższych pięciu lat".

 

Sarkozy odmawia sojuszu z socjalistami

 

Dzień po wyborach 6 grudnia premier Manuel Valls wezwał do głosowania w drugiej turze na centroprawicę głównie w trzech kluczowych regionach: Nord-Pas-de-Calais-Pikardia, Prowansja-Alpy-Lazurowe Wybrzeże oraz Alzacja-Szampania-Ardeny-Lotaryngia (wschód), gdzie sukces odniósł strateg FN Florian Philippot.

 

Zaraz po pierwszej turze przywódca Republikanów, były prezydent Francji Nicolas Sarkozy, odmówił połączenia sił z lewicą w celu przeciwstawienia się skrajnej prawicy. Tuż przed drugą turą zapowiedział, że w regionach, gdzie Republikanie mieli trzecie miejsce również nie wezwie do głosowania na socjalistów.

 

Wzrost poparcia FN od 2014 r.

 

Komentatorzy zwracają uwagę, że postępy skrajnej prawicy we Francji trwają od wyborów lokalnych i europejskich w 2014 roku. W wyborach do władz departamentów w marcu 2015 roku FN uzyskał nienotowany wcześniej wynik ok. 25 proc.

 

Politolodzy zauważają jednak, że wielką niewiadomą pozostaje zachowanie połowy uprawnionych do głosowania, którzy nie poszli do urn 6 grudnia z powodu - jak argumentowali - rozczarowania rozgrywkami politycznymi w kraju. Zatem od mobilizacji tej grupy wyborców, a także od skuteczności blokady socjalistów zależeć będzie niedzielne głosowanie.

 

Do głosowania uprawnionych jest 44,6 mln wyborców. Francuzi wyłonią w sumie blisko 1757 członków rad regionów. Rady mają znaczne kompetencje w dziedzinie finansowania działań lokalnych. Decydują o budowie i utrzymaniu publicznych szkół średnich, organizacji transportu regionalnego oraz zagospodarowaniu przestrzennym.

 

PAP, telegraph.co.uk