Gen. Koziej tłumaczył, że polska jako członek traktatu o nierozprzestrzenianiu broni jądrowej nie może mieć broni atomowej. Dodał, że istnieje konieczność nowelizacji natowskiej doktryny odstraszania na poziomie taktycznej broni nuklearnej. Romuald Szeremietiew powiedział, że Rosja pracuje na taktycznymi środkami nuklearnymi. - Istnieje specjalna instrukcja dla prezydenta Federacji Rosyjskiej o użyciu broni nuklearnej wobec państw, które tej broni nie mają. To, co mówi Putin wskazuje, że on te instrukcje zna - powiedział były wiceminister obrony narodowej.


Szeremietiew zaznaczył, że istnieje groźba, że ktoś może się odważyć na użycie taktycznej broni atomowej, żeby uzyskać jakiś ograniczony efekt, np. sparaliżowanie woli oporu społeczeństwa. - Do niedawna uważaliśmy, że pewnych działań Rosja nie zrobi, bo są zbyt ryzykowne, a jednak one się dzieją - powiedział. Były wiceminister obrony dodał, że prezydent Rosji może podnosić poprzeczkę coraz wyżej, a sytuacja jest tym bardziej niebezpieczna, że Rosja weszła na drogę konfliktu z Turcją, która ma podobny, autorytarny model władzy. - Przywódca autorytarny ma jedną słabość - nie może okazać słabości - powiedział Szeremietiew.

 


Obaj goście Jarosława Gugały zgodzili się, że polityka Rosji to gra z Zachodem. - Putin doszedł do wniosku, że walka z islamistami może być podobną formułą, w jakiej Stalin stał się sojusznikiem Zachodu w walce z Hitlerem. Pojawia się jako ten, który pomaga - powiedział Szeremietiew. Dodał, że jasne jest, że Rosja w zamian chce cofnięcia sankcji i nieumacniania wschodniej flanki NATO. Istnieje również obawa, że Rosja może rościć sobie prawa do krajów nadbałtyckich.


Gen. Koziej uważa, że Zachód w obecnej sytuacji powinien wobec Rosji prowadzić twardą politykę "żadnych ustępstw w Europie", ale może podjąć rozmowy o pragmatycznej współpracy na Bliskim Wschodzie, gdzie Rosja i Zachód mają podobne interesy - walkę z Państwem Islamskim. Generał podkreślił, że szczyt NATO w Warszawie jest niezwykle ważnym wydarzeniem strategicznym w relacjach między Rosją a Sojuszem.


- Polsce potrzebny jest powszechny system obrony kraju, w którym będziemy mieli przygotowane formacje, które nazywamy "obroną terytorialną" - powiedział Szeremietiew. Wyjaśnił, że chodzi o to, aby Polska wyraźnie dała do zrozumienia potencjalnym agresorom, że w razie ataku wszyscy obywatele będą bronić swojego kraju. - Rozmiar przygotowań musi pokazywać, że kiedy nas zaatakują spotkają się wszędzie z oporem - zaznaczył. Podkreślił, że nie chodzi o rozpoczęcie wyścigu zbrojeń z Rosją, bo nie mamy na to szans, ale musimy znaleźć sposób na obronę, który będzie się opierał na obywatelach. Dodał, że potrzebna jest także nowoczesna armia i uzbrojenie oraz widoczna obecność Polski w NATO.