Kibice, którzy gwizdali niemal przez cały mecz ich drużyny z białoruskim klubem, zaczęli gwizdać jeszcze głośniej, gdy tuż po spotkaniu z głośników popłynął komunikat, że Roma awansowała do fazy pucharowej rozgrywek. Nie była to zasługa drużyny rzymskich piłkarzy, ale sytuacji w grupie - przypomina się.

 

"Na awans zasłużył niemal wyłącznie Szczęsny, który raz dokonał cudu, broniąc bramki w niemal beznadziejnej dla niego sytuacji, a co najmniej trzy razy pokazał klasę przy innych interwencjach. Jego postawa była decydująca" - powtarzają sprawozdawcy w mediach.

 

"To Polakowi i klubowi z Leverkusen, który odpadł po meczu z Barceloną (1:1), Roma powinna podziękować za awans" - zauważyła „La Gazzetta dello Sport”.

 

"Szczęsny zbawcą" - ogłosił z kolei dziennik "Il Messaggero".

 

- To był fatalny, absolutnie nudny mecz  - podkreślali sprawozdawcy, którzy zwrócili uwagę na surrealistyczną ich zdaniem sytuację na Stadionie Olimpijskim.

 

Prasa zwraca też uwagę na największy paradoks rzymskiego klubu: ma najlepszy atak we Włoszech i najgorszą obronę w Europie.

 

PAP