Niejasne przepisy i niejasna ich interpretacja rodzi, zdaniem Morawieckiego, pytanie o to, "czy prawo ma stać nad zdrowym rozsądkiem i nad logiką".  Morawiecki stwierdził, że niejasne przepisy można dowolnie interpretować: albo "na stronę tych, co są podmiotem tych przepisów, albo na stronę demokracji, w tym sensie, że prezydent i parlament są demokratycznie wybraną reprezentacją społeczeństwa".

 

Zdaniem gościa "Graffiti" w Polsat News sędziowie Trybunału Konstytucyjnego nie mogą bronić swoich pozycji za wszelką cenę.

 

- Ich reprezentanci: panowie Petru czy Schetyna, jadą do Brukseli i tam lobbują, żeby Bruksela zajęła sie sprawami Polski. To przypomina Targowicę - ocenił Kornel Morawiecki. 

 

Pytany o to, czy prezydent powinien przyjąć ślubowanie od sędziów wybranych przez koalicję POPSL odparł, że nigdzie nie ma takiego przepisu.

 

- Jak prezydent ślubowania nie przyjął to, co zrobić? Czy prawo to wyjaśnia? - pytał Morawiecki dodając, że i Trybunał tego nie wyjaśnił  do końca broniąc "strony w dużym stopniu, która go powołała, broniąc interesu tych grup społecznych, tych środowisk politycznych, które sam reprezentuje".

 

-  Trybunał ma być arbitrem, Trybunał nie ma być stroną, a on w swojej sprawie staje się stroną. To wszytko jest jakieś chore. To, co się dzieje wokół Trybunału, świadczy o tym, że potrzebna jest nowa konstytucja - zakończył Kornel Morawiecki.

 

Polsat News