- We wtorek po południu na policję zadzwonił mężczyzna, który zgłosił, że został zatrzymany przez mężczyzn z karabinem, gdy chciał wjechać w ulicę Skarpową. Jeden z nich wymachiwał przedmiotem, który w ciemnościach wygladał na policyjny radar - powiedziała polsatnews.pl nadkom. Elwira Jurasz z policji w Bielsku-Białej.

 

Zimna krew kierowcy

 

Gdy kierowca opuścił szybę w samochodzie, jeden z napastników włożył do środka lufę i zażądał 2,5 zł opłaty za wjazd. Kierowca nie stracił zimnej krwi, dodał gazu i odjechał. Gdy na miejsce przyjechali policjanci, zauważyli dwóch mężczyzn. Obaj byli pijani i udawali, że nie wiedzą, czego funkcjonariusze od nich chcą. W tym czasie policja otrzymała kolejne zgłoszenie o haraczu za przejazd. Tym razem od kobiety, która także została zatrzymana przez dwóch mężczyzn.

 

Straszyli zwykłą suszarką

 

- Policjanci szybko odnaleźli wiatrówkę, odblaskową kamizelkę i zwykłą suszarkę - mówi Jurasz. Mężczyźni spędzili noc w policyjnej izbie zatrzymań. Prokurator chce wnioskować do sądu o tymczasowe aresztowanie obu mężczyzn na 3 miesiące. Grozi im nawet do 12 lat więzienia.

 

 

Bielska policja prosi o kontakt wszystkich kierowców, którzy we wtorek po południu zostali zatrzymani przez przebierańców.

 

Polsat News