W czwartek rano gigantyczny statek o długości ponad 315 m, równej trzem boiskom piłkarskim, manewrował w cieśninach duńskich. W swój rejs wyruszył 20 listopada z katarskiego portu Ras Laffan. Jednostka dostarczy ponad 200 tys. m3. skroplonego paliwa, tj. około 120 mln m3 gazu ziemnego.

 

W piątek przy pomocy holowników statek zostanie obrócony dziobem do wyjścia z portu i zacumuje przy platformie rozładunkowej. Zostanie podłączony do czterech ramion rozładunkowych o wysokości ponad 20 m. Za ich pośrednictwem płynny gaz LNG zostanie wypompowany, a następnie przesłany rurociągami do dwóch największych w Polsce zbiorników, służących do magazynowania skroplonego gazu w temperaturze minus 162 stopni Celsjusza. Każdy zbiornik ma pojemność 160 tys. m3. i wysokością odpowiada 20-piętrowemu wieżowcowi.

 

Umowa z Qatargas

 

Błękitne paliwo będzie dostarczać do Świnoujścia spółka Qatargas, największy na świecie eksporter LNG. Nad zawarciem umowy przez PGNiG z Katarczykami pracował rząd Donalda Tuska. Podpisano ją w czerwcu 2009 roku. Zgodnie z nią Qatargas dostarczy spółce PGNiG 1 mln ton LNG rocznie - około 1,5 mld m3 gazu. Wartość kontraktu wynosi około 550 mln dolarów rocznie, w zależności od ceny ropy i formuły cenowej. Strony nie wykluczają również zwiększenia dostaw.

 

Umowa miała obowiązywać przez 20 lat, od 2014 do 2034 r., ale wobec opóźnień przy budowie gazoportu podpisywano nowe porozumienia. Ostatnie - w październiku 2015 roku. Zakłada ono, że Qatargas część dostaw gazu, których Polska nie mogła przyjąć ze względu na opóżnienia budowy terminalu ulokuje na innych rynkach.

 

Teraz instalacja wypełniona jest obojetnym azotem. Po napełnieniu zbiorników system będzie wypełniony metanem, który stanowi ponad 90-procent składu gazu ziemnego. Po przeprowadzeniu prób i testów, LNG zostanie podgrzany do temperatury otoczenia i zmieni stan skupienia z płynnego w lotny.

 

Drugi tankowiec już w grudniu

 

W Świnoujściu zastosowano system ogrzewania, polegający na zanurzeniu rurociągów LNG w podgrzewanej wodzie. W większości terminali na świecie używa się wody morskiej, ale Bałtyk jest na to za zimny. LNG po przywróceniu gazu do postaci lotnej, będzie trafiał 80-kilometrowym gazociągiem, do tłoczni gazu w Goleniowie. Stamtąd popłynie do polskiej sieci przesyłowej, a później do domów i zakładów przemysłowych w Polsce i Europie.

 

Kolejny transport gazu, który dotrze do Polski w lutym przyszłego roku, już w 100 proc. trafi do sieci. Będzie to próbna dostawa.

 

Komercyjna eksploatacja terminalu LNG w Świnoujściu rozpocznie się w połowie przyszłego roku. 31 maja 2016 r. to data graniczna. Do tego dnia operator terminalu LNG ma przekazać pełną dokumentację do wszelkich urzędów i uzyskać ostateczne pozwolenia na użytkowanie.

 

Czekaliśmy prawie 10 lat

 

Terminal w Świnoujściu to jedna z największych polskich inwestycji energetycznych ostatnich lat, uznana przez polski rząd za strategiczną dla bezpieczeństwa energetycznego kraju. Jest też jedną z największych instalacji regazyfikacyjnych w Europie, i największą w basenie Morza Bałtyckiego. Terminal będzie mógł przyjmować 5 mld m3 gazu rocznie i 7,5 mld, jeżeli zostanie wybudowany kolejny, trzeci zbiornik. To połowa zużycia gazu w Polsce. Gazoport w Świnoujściu znalazł się także na liście firm o szczególnym znaczeniu dla obronności kraju.

 

LNG, czyli Liquefied Natural Gas to zwykły gaz ziemny, który w wyniku skraplania zmienia swój stan skupienia z lotnego na ciekły i zmniejsza objętość aż 600-krotnie. Dzięki temu łatwiej go przewozić. LNG składa się w 95 proc. z metanu, nie ma barwy i zapachu, jest przyjazny dla środowiska.

 

Decyzję o budowie gazoportu w Świnoujściu podjął w 2006 roku rząd Kazimierza Marcinkiewicza. Pierwotnie miał być oddany do eksploatacji w czerwcu 2014 r. Jako główną przyczynę opóźnienia wskazywano falę bankructw w polskim sektorze budowlanym w 2012 r.

 

PAP, premier.gov.pl, pgnig.pl