W czwartek rozegrana zostanie ostatnia kolejka fazy grupowej Ligi Europejskiej. Lider grupy I - zespół z Bazylei - zapewnił już sobie awans z grupy. Lechici szanse na to mają tylko matematyczne. Muszą pokonać Szwajcarów i liczyć, że Belenenses wygra na wyjeździe z Fiorentiną.

 

FC Basel to ekipa wyjątkowo dobrze znana lechitom. Obie ekipy rywalizowały ze sobą w kwalifikacjach Ligi Mistrzów, a teraz w Lidze Europy.

 

Do czterech razy sztuka

 

- Mamy niewielkie szanse na awans, ale by o tym myśleć, musimy przede wszystkim odnieść zwycięstwo. Gramy w końcu u siebie przeciwko drużynie, która już ma awans. Determinacja powinna być po naszej stronie. Wiem, że potencjał drużyny FC Basel jest większy od naszego, ale coś musimy zrobić - mówił na konferencji prasowej Jan Urban. Dodał, że jeśli jego zespół ma się pożegnać z europejskim zespołami, to ma to zrobić z honorem i godnością.

 

Szkoleniowiec nie ukrywa, że czasami wraca myślami do spotkania z Belenenses, w którym nie wystawił on najsilniejszego składu. - Gdybyśmy pokonali Portugalczyków, dziś byłaby zupełnie inna sytuacja. Mielibyśmy prawdzie święto. Ale też nie mam gwarancji, że gdybyśmy zagrali w innym składzie, to wygralibyśmy w Lizbonie - tłumaczył. Szwajcarzy nie przylecieli do Poznania w najsilniejszym składzie. W czwartkowym meczu zabraknie obrońców Marka Suchego i Daniela Hogha, pomocnika Zdravko Kuzmanovicia oraz napastnika Marca Janko.

 

"Lech gra lepiej, niż wygląda jego sytuacja w tabeli"

 

Lech również ma kłopoty kadrowe. W bramce nie zagra Maciej Gostomski, w obronie Dariusz Dudka i Kebba Ceesay, a w ofensywie zabraknie Gergo Lovrencsicsa, Marcina Robaka i Denisa Thomalli. Mistrz Polski notuje ostatnio znakomitą passę. Pod wodzą Urbana zdobył 20 punktów w lidze i awansował do półfinału Pucharu Polski.

 

- Ważne było zwycięstwo w Lidze Europejskiej z Fiorentiną, a potem z Legią w Warszawie. Po tych spotkaniach zawodnicy nabrali wiary w swoje umiejętności, drużyna się skonsolidowała i przełożyło się na wyniki - powiedział szkoleniowiec.

 

Klasę Lecha docenił szkoleniowiec Basel. - Piłkarze mojej drużyny wiedzą, że Lech prezentuje się lepiej, niż wygląda jego sytuacja w tabeli. Ostatnio wygrywa mecz za meczem. Widać pewne korekty w stylu gry. Karol Linetty grał wcześniej bardziej z tyłu, teraz często za napastnikiem. Na szpicy zwykle występuje Kasper Hamalainen - powiedział Urs Fischer. Zaznaczył, że choć jego drużyna zapewniła sobie awans z grupy, to nie zamierza meczu z Lechem potraktować ulgowo.

 

PAP