- Podchodzę do ceremonii losowania jak do zabawy. Nie gra się z nazwami drużyn, ale z ludźmi, którzy reprezentują dany zespół. Trzeba zobaczyć, jak to będzie wyglądać za pół roku, w dniu rozpoczęcia mistrzostw Europy. Ktoś może być bardzo mocny, a ktoś inny straci np. dwóch piłkarzy, którzy będą niezdolni do gry. Pół roku to bardzo dużo w futbolu - przyznał Boniek.

 

Przed losowaniem Polska jest w trzecim koszyku, razem z Czechami, Szwecją, Rumunią, Słowacją oraz Węgrami. To oznacza, że z tymi przeciwnikami biało-czerwoni na pewno nie zagrają w grupie.

 

Z pierwszego koszyka losowana będzie Francja, a także broniąca tytułu Hiszpania, Niemcy, Anglia, Portugalia i Belgia. Z drugiego Polska może trafić na Włochy, Rosję, Szwajcarię, Austrię, Chorwację lub Ukrainę. W teoretycznie najsłabszym koszyku znalazły się: Turcja, Irlandia, Islandia, Walia, Albania i Irlandia Północna.

 

"Będzie wesoło"

 

- Doszliśmy do Euro 2016 dość pewnie, aczkolwiek były emocje, bo one zawsze są w piłce. Dzisiaj spijamy śmietankę z tego, co piłkarze zrobili w kwalifikacjach, czyli możemy podniecać się losowaniem. Jedziemy tam, będą w sobotę emocje. Zaraz po losowaniu zaczną się spekulacje, co by było gdyby. Zobaczymy, z kim zagramy, gdzie, o której godzinie, itd. Będziemy mieli już następne punkty odniesienia. Będzie więc wesoło... - przyznał Boniek

 

Sobotnia ceremonia w Palais des Congres w Paryżu rozpocznie się o godz. 18. Podczas losowania każda z europejskich federacji może wystawić ośmioosobową delegację. PZPN - oprócz prezesa Bońka - będą reprezentować m.in. trener Adam Nawałka, sekretarz generalny Maciej Sawicki, dyrektor kadry Tomasz Iwan, dyrektor Departamentu Komunikacji i Mediów Janusz Basałaj oraz rzecznik prasowy Jakub Kwiatkowski.

 

- Jadą ci, co mają jechać. Będą tzw. workshopy (warsztaty), różne spotkania z departamentami UEFA, m.in. ds. bezpieczeństwa, komunikacji, mediów. Poza tym zamierzamy dzień później we Francji zobaczyć jeszcze miejsce, które chcemy wybrać na ośrodek dla reprezentacji podczas mistrzostw - zaznaczył Boniek.

 

Jak dodał, jest już ustalona bardzo wąska lista ośrodków, z których zostanie wybrany ten ostateczny.

 

- Euro 2016 charakteryzuje się tym, że każdy mecz gra się w innym mieście. Odległość między nimi to często 500-600 kilometrów. Czy losowanie będzie miało jeszcze jakiś wpływ na wybór naszego ośrodka? Może troszeczkę, bo jest jedna grupa, w której gra się m.in. w Paryżu i pod Paryżem. Ośrodek daleko od tych miejsc nie miałby więc sensu. Ale chcemy przede wszystkim wybrać takie miejsce, które daje gwarancję bezpieczeństwa, spokoju i dobrej bazy treningowej. Nasi ludzie zrobili swoje, odrobili lekcje. Teraz trener kadry i ja obejrzymy, a następnie podejmiemy decyzję - zakończył Boniek.

 

PAP