Chersońska administracja obwodowa poinformowała, że linię o mocy 220 kW, która prowadzi z elektrowni wodnej w Kachowce na Dnieprze do znajdujących się w granicach Krymu zakładów chemicznych Tytan, podłączono do systemu energetycznego we wtorek o godz. 1:15 (0:15 w Polsce).

 

Tatarzy i Prawy Sektor zaprzeczają, że zgodzili się na dostawy

 

Administracja podkreśliła, że stało się to za zgodą uczestników blokady Krymu, prowadzonej przez Tatarów krymskich i m.in. członków nacjonalistycznego Prawego Sektora. Organizacja ta oświadczyła jednak we wtorek, że krok ten nie został z nią uzgodniony i nie ma zgody Prawego Sektora na wznowienie dostaw prądu na Krym.

 

"Uruchomienie dostaw energii na jednej z linii wysokiego napięcia, która bezpośrednio prowadzi do zakładów należących do proputinowskiego oligarchy Dmytra Firtasza, traktujemy jako kolejny antyukraiński krok obecnego reżimu"  - oświadczył Prawy Sektor.

 

Chersońska administracja zapewnia tymczasem, że choc linia, faktycznie prowadzi do fabryki Firtasza, to dostarcza także prąd mieszkańcom dwóch powiatów obwodu chersońskiego na południu Ukrainy.


Krym nie chce już energii z Ukrainy


Tymczasem media donoszą, że Krym nie planuje wznowienia zakupu energii elektrycznej od Ukrainy. Przywódca samozwańczej republiki Krymu Sergiej Aksenow , zapowiedział to w wypowiedzi dla agencji Kryminform.

 

- Pół roku temu zablokowali (Ukraina - red.) rynek dostaw materiałów budowlanych, trzy miesiące temu  dostawy żywności, a wodę na samym początku. Energia elektryczna była ostatnią "nitką", która łączyła nas z Ukrainą. Jednakże dziś jesteśmy całkowicie odcięci i nie mamy zamiaru przywrócenia tych stosunków - podkreślił Aksenow.


PAP, Kryminform