Pistorius na orzeczenie kary poczeka w areszcie domowym

Świat
Pistorius na orzeczenie kary poczeka w areszcie domowym
PAP/EPA/SIPHIWE SIBEKO

Sąd w Pretorii zgodził się, by do czasu orzeczenia kary 18 kwietnia, Oscar Pistorius za kaucją pozostał w areszcie domowym. Wcześniej Najwyższy Sąd Apelacyjny RPA przychylił się do apelacji prokuratora i uznał niepełnosprawnego lekkoatletę za winnego zabójstwa swej partnerki Reevy Steenkamp.

Sędzia Aubrey Ledwaba uznał, że nie ma zagrożenia opuszczenia kraju przez Pistoriusa. Stwierdził też, że nie ma konieczności, aby przebywał w areszcie domowym przez całą dobę. Oskarżony będzie mógł opuszczać dom wuja, w którym przebywa, w promieniu 20 km między 7 rano, a południem. Będzie jednak pod nadzorem elektronicznym i odebrany zostanie mu paszport. 

 

Prokurator przekonywał, że skazany ma możliwość ucieczki do Włoch lub Mozambiku. - Trzeba go cały czas monitorować i nie powinien opuszczać domu w żadnej chwili - stwierdził prokurator Gerri Nel.

 

Prawnicy sportowca przekonywali, że ponieważ będą skarżyć czwartkowy wyrok Sądu Najwyższego w Pretorii, który uznał Pistoriusa winnym śmierci partnerki, ich klient powinien pozostać na wolności. Postępowanie odwoławcze przed Sądem Konstytucyjnym potrwa bowiem co najmniej kilka miesięcy. Przypomnijmy, że w październiku sąd zamienił Pistoriusowi więzienie na areszt domowy. 

 

Sąd Najwyższy w Pretorii w czwartek przychylił się do apelacji prokuratora i uznał Oscara Pistoriusa winnym morderstwa swojej partnerki Reevy Steenkamp. Ta decyzja sprawia, że słynny niepełnosprawny lekkoatleta może trafić do więzienia na co najmniej 15 lat. O wymiarze kary zdecydować ma sąd niższej instancji.

 

W nocy z 13 na 14 lutego 2013 roku w niejasnych okolicznościach niepełnosprawny sportowiec, m.in. pięciokrotny mistrz paraolimpijski, zastrzelił Steenkamp w swoim domu. Zginęła ona w toalecie, po tym jak Pistorius oddał cztery strzały przez zamknięte drzwi. Sportowiec utrzymywał, że to efekt nieszczęśliwego zbiegu okoliczności, gdyż pomylił kobietę z włamywaczem.

 

Reuters, AP 

grz/kan/
Czytaj więcej

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze

Przeczytaj koniecznie