Dwaj Niemcy, dwaj Polacy i jeden mężczyzna z polsko-amerykańskim obywatelstwem urządzili sobie "biura" w apartamentach znajdujących się na terenie jednego z wrocławskich centrów mieszkalno-handlowych. - 2 grudnia w godzinach porannych wkroczyli do tych miejsc policjanci. Stało się to w chwili gdy  przebywające tam osoby dzwoniły do potencjalnych ofiar na terenie Niemiec i Szwajcarii. Przestępcy byli całkowicie zaskoczeni działaniami policji - mówi w rozmowie z portalem polsatnews.pl rzeczniczka Centralnego Biura Śledczego podkom. Magdalena Balcer. To pierwszy przypadek, gdy oszustów złapano na gorącym uczynku. Okazało się, że mimo wczesnej pory każdy z mężczyzn zdążył już wykonać po kilkadziesiąt połączeń.

 

Przestępcy byli doskonale przygotowani. Oprócz oddzielnych telefonów wykorzystywanych do wykonywania połączeń, mieli także tablety, na których przedstawiona była mapa z zaznaczonymi punktami, w których znajdowały się telefony stacjonarne oszukanych osób. Wykorzystywano w  tym celu specjalne oprogramowanie. Kolejność potencjalnych ofiar wybierana była w sposób alfabetyczny. W przeszukiwanych lokalach zabezpieczono kilkadziesiąt telefonów komórkowych, tablety, komputery i inne urządzenia elektroniczne, a także pieniądze: 17,2 tys. franków szwajcarskich, 13,9 tys. euro i 2900 złotych.

 

- Akcję przeprowadzono dzięki współpracy polskich i niemieckich organów ścigania. To zresztą część akcji, która w tej sprawie rozpoczęliśmy wspólnie półtora roku temu - mówi prokurator Przemysław Nowak z Warszawskiej Prokuratury Okręgowej. Dwóch zatrzymanych Niemców deportowano już do ich ojczyzny, dwóch Polaków zostało wypuszczonych, a mężczyzna z polsko-amerykańskim obywatelstwem usłyszał dwa zarzuty, i został aresztowany na trzy miesiące.