Zdaniem śledczych, współpracownik detektywa miał nakłaniać Karolinę K., jednego ze świadków w sprawie, do składania fałszywych zeznań. Do zatrzymania mężczyzny doszło w piątek wieczorem. Jak powiedział PAP rzecznik prasowy wielkopolskiej policji Andrzej Borowiak, funkcjonariusze realizowali nakazy wydane przez Prokuraturę Okręgową w Poznaniu.

 

- Do przeszukania zatrzymano także trzy samochody. Czynności te miały na celu zabezpieczenie dowodów przestępstwa. Policjanci, którzy realizowali polecenia prokuratora, zatrzymali wytypowane pojazdy w sposób dynamiczny w kilku miejscach na terenie Wielkopolski - mówił Borowiak.

 

Policja przesłuchała też w charakterze świadka Krzysztofa Rutkowskiego, właściciela biura, które włączyło się w poszukiwania Ewy Tylman. Zdaniem Rutkowskiego, zarzuty stawiane jego współpracownikowi są "bezpodstawne i absurdalne". Komentując działania policji, zapowiedział złożenie skarg na działania funkcjonariuszy. Zaznaczył także, że zależy mu na szybkim rozwiązaniu tej sprawy.

 

Areszt według obrony zbędny

 

W ocenie obrońcy Radosława B. nawet zarzut stawiany podejrzanemu nie uzasadnia zastosowania najsurowszego środka izolacyjnego. - Kara za składanie fałszywych zeznań, nawet gdyby podejrzany w późniejszym toku postępowania został uznany za winnego, jest na tyle niska, iż nie możemy sięgać we wszystkich przypadkach po najbardziej restrykcyjny środek - tymczasowe aresztowanie. Są również inne środki przewidziane w kodeksie postępowania - powiedziała adwokat Patrycja Leśkiewicz.


- Mój klient nie przyznał się od stawianego mu zarzutu. Zgodnie z domniemaniem niewinności wyrażonym choćby w konstytucji korzysta on z niego - do prawomocnego zakończenia postępowania. Więc jest on osobą niewinną dopóki nie udowodni mu się prawomocnie winy - dodała obrońca.

 

Zarzut zabójstwa

 

W związku ze śledztwem w sprawie Ewy Tylman poznański sąd podjął w piątek decyzję o zastosowaniu trzymiesięcznego aresztu dla kolegi zaginionej - Adama Z. Mężczyźnie, który jako ostatni miał widzieć kobietę, został postawiony zarzut zabójstwa z zamiarem ewentualnym, czyli zabójstwa w sytuacji, gdy osoba podejrzana przewiduje możliwość popełnienia przestępstwa i się na to godzi.

 

Jak podała w piątek rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Poznaniu Magdalena Mazur-Prus, na podstawie dotychczasowego materiału dowodowego ustalono, że „w wyniku działań podejrzanego Ewa T. znalazła się w wodzie i uważamy, że Ewa T. nie żyje".

 

Adam Z. nie przyznał się do zarzucanego mu czynu. Grozi mu kara do 25 lat więzienia lub dożywocie.

 

Polsat News, PAP