Prezydent, który uznał, że pod kierunkiem Straujumy rząd nie pracuje już dobrze, dymisję przyjął.

 

- Musimy mieć na uwadze politykę zagraniczną, zagrożenia dla bezpieczeństwa Europy, kryzys związany z uchodźcami itd. Dlatego też potrzebujemy rządu, który funkcjonuje - powiedział Vejonis.

 

- Widzę, że nowe pomysły, nowe podejście i nowa energia są niezbędne do dalszej budowy na stworzonych fundamentach - powiedziała 64-letnia Straujuma, która stała na czele rządu od stycznia 2014 roku. Jej gabinet tworzyły trzy partie: centroprawicowa Jedność, centrowy Związek Zielonych i Chłopów (ZZS) oraz konserwatywny Sojusz Narodowy.

 

Agencja AFP pisze, że od kilku tygodni w łotewskich mediach krążyły pogłoski o możliwym ustąpieniu premier. 4 grudnia Straujuma skrytykowała kampanię skierowana przeciwko niej i powiedziała, że pragnie pozostać na stanowisku szefowej rządu.

 

Straujuma, jak pisze AFP, znalazła się w ogniu krytyki, nawet ze strony własnej partii Jedność, z powodu projektu budżetu na rok 2016. Projekt ten przewiduje podwyższenie podatków. Sytuację premier Łotwy pogorszył strajk nauczycieli i bankructwo łotewskich linii lotniczych airBaltic.

 

Prezydent Vejonis zapowiedział, że przeprowadzi konsultacje ze wszystkimi partiami politycznymi przed wyłonieniem kandydata na następcę Straujumy.

 

PAP